Publicystyka‎ > ‎

Bieda tuż za rogiem

opublikowane: 16 paź 2016, 05:04 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 16 paź 2016, 06:39 ]
W minionym tygodniu przeczytałam na portalu Money.pl: „Aż 2,5 mln Polaków musi się utrzymać za mniej, niż wynosi minimum egzystencji”. W Polsce owo minimum przeżycia określono dla osoby dorosłej na 545,76 zł miesięcznie (w przypadku pary emerytów już tylko 413 zł na osobę). Daje to 15,46 zł dziennie. Na wszystko – od utrzymania mieszkania, przez żywność i leki, po ubiór. Jak brzmi to niedorzecznie, wiemy, wychodząc ze sklepu po jakichkolwiek zakupach dla naszych rodzin robionych w tygodniu.

O tym, że za taką kwotę nie da się wyżyć, wiadomo. Wiadomo, że każdy, kto jest w takiej biedzie, korzysta (lub korzystać powinien!) z pomocy – a to tej z urzędu (której udzielenie przy tej kwocie wcale nie jest oczywiste i nie dzieje się z automatu), a to tej nieformalnej – rodzinnej, sąsiedzkiej. Wiadomo też, że statystyki nie uwzględniają zniuansowania... Można się tłumaczyć.

Polskie PKB rośnie. Bogacimy się. Średnio, czyli jedni szybko – inni wcale. Ale smuci, że nie ubywa nam biednych, czyli osób żyjących poniżej progu egzystencjalnego minimum. Poniżej! Głowę daję, że wielu czytelników tego wpisu nie zna osobiście osób, o których w nim mowa. Ale oni są. I Rok Miłosierdzia to wystarczająca okazja, by zrobić to, o co błaga nas od kilku lat papież Franciszek – zejść ze swojej kanapy (o tym mówił podczas tegorocznych Światowych Dni Młodych), wychylić się poza własne środowisko i zobaczyć tych, którzy przeżyć muszą w miesiąc za to, co my wydajemy w kilka dni. Może ten bliźni to pan proszący o złotówkę z koszyka pod Lidlem? Może to pani wystająca całymi dniami przy wejściu do marketu (o ile nie pogoni jej ochrona)? Może to ktoś spod naszego kościoła? Może dopiero na wsi zobaczymy takie rodziny – dzięki naszym przyjaciołom, rodzinie? Rozejrzyjmy się – 2,5 mln to znacznie więcej niż kilka-kilkanaście tysięcy uchodźców, którzy rzekomo tak mieli ciążyć naszemu dobrobytowi.
Ale ci nasi biedni nie ciążą nam, bo udajemy przed sobą, że ich nie ma.

Roma Zygmunt