Aktualności‎ > ‎

Z narodzeniem Jezusa było tak...

opublikowane: 24 gru 2016, 02:00 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 24 gru 2016, 02:19 ]
Całe zamieszanie z datą narodzenia urodzin Jezusa rozpoczęło się od Dionizego Małego 470–544). Ten starożytny teolog i mnich, pochodzący z Armenii, prowadził mnisze życie w Rzymie. Jemu to papież Jan I w 525 r. zlecił opracowanie tablic chronologicznych dotyczących historii Jezusa Chrystusa.

Dionizy (zwany również Dionizjuszem) oprócz tego, że był uznanym teologiem, był także matematykiem i astrologiem, biegle posługiwał się łaciną i greką – wydaje się, że był predystynowany do tego zadania zleconego mu przez papieża. Postanowił ustalić datę narodzin Jezusa Chrystusa. I tutaj popełnił błąd, który do dzisiaj pokutuje w chronologii chrześcijańskiej. W swoich wyliczeniach deklaruje, że Jezus miał się urodzić w 754 r. od założenia Rzymu. Ewangelista Mateusz twierdzi natomiast, że Jezus urodził się za panowania Heroda Wielkiego (podobnie twierdzi także Łukasz w swojej ewangelii – ich świadectwo jest ważne, bo to jedyni, którzy mówią o dzieciństwie Jezusa). Od Józefa Flawiusza (najwybitniejszy historyk żydowski I wieku – dowódca powstania żydowskiego w Galilei) wiemy, że Herod Wielki zmarł w 750 r. od założenia Rzymu. Skonfrontowanie zatem relacji ewangelistów oraz dzieła Józefa Flawiusza zmuszają nas do dziwnego stwierdzenia, że Jezus urodził się co najmniej cztery lata przed Chrystusem. Co najmniej, gdyż zważywszy, że Mateusz mówi także o rzezi dzieci w Betlejem (liczących do dwóch lat – Flawiusz jednak o tym nie wspomina), musielibyśmy narodziny Jezusa przesunąć prawdopodobnie o kolejne dwa lata. To by oznaczało, że na początku ery chrześcijańskiej (datowanej od narodzin Jezusa Chrystusa) sam Jezus mógł mieć już sześć lat.

Kiedy zatem urodził się Jezus? W poszukiwaniu odpowiedzi musimy dalej zagłębiać się w ewangeliach dzieciństwa (oraz w źródła pozabiblijne). Łukasz mówi:
W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. 2 Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz.
3 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.

(Łk 2, 1 -30)

Powodem podróży Józefa z ciężarną Maryją do Betlejem jest jakiś spis zarządzony przez Cezara Augusta. Jakiś, gdyż żadne źródła rzymskie nie potwierdzają takiego spisu. Wspomnienie Cezara być może udałoby się usprawiedliwić relacją rzymskiego historyka Tacyta (55–120), który w swoich Annales wspomina, że po śmierci Cezara znaleziono dokument pisany jego ręką, w którym zostały wskazane wszystkie wpływy publiczne, liczba obywateli rzymskich i obywateli królestw sprzymierzonych, którzy pełnili służbę w legionach, wielkość floty, stan królestw sprzymierzonych, prowincji Imperium, a także wielkość podatków, trybutów, należności i wszelkich darów. Jak by August Cezar o tym wszystkim wiedział, gdyby w jakiejś mierze nie przeprowadzał ustawicznych spisów w swoich prowincjach? To oczywiście dywagacje, ale może mieliśmy do czynienia z takim pełzającym spisem całego Imperium.

Kwiryniusz był wielkorządcą Syrii od 6 do 9 roku po Chrystusie (wg chronologii Dionizego), kiedy Jezus jest już pewnie nastolatkiem. Inną trudnością tego fragmentu jest fakt, że Józef podróżuje z małżonką i do tego oczekującą rychłego rozwiązania. Im dalej w las, tym więcej drzew.

Józef był mieszkańcem Nazaretu w Galilei, która nie podlegała jurysdykcji Kwiryniusza. Być może powodem tego Józefowego transferu było to, że posiadał On w Betlejem jakiś majątek. Z pewnego dokumentu datowanego na początek II wieku (dokładnie 103-104 r.) wiemy, że prefekt Egiptu nakazał spis ludności na podległym sobie terytorium, dokonując rozróżnienia na adres zamieszkania i adres podatkowy. Być może już sto lat wcześniej podobnym prawem kierował się Kwiryniusz. To nam rozwiązuje problem podróży do Betlejem, ale od razu jawi się pytanie. Skoro Józef posiadał jakiś majątek w Betlejem, to dlaczego ewangeliści tak nastają na to, że nie było dla Niego, Maryi i Jezusa miejsca w mieście?

Bardzo trudno nam, współczesnym z naszą wrażliwości historyczną wczytać się w ten starożytny przekaz o narodzinach Jezusa Chrystusa. Pozostaje (i zapewne pozostanie) to enigmą, ale nie sposób nie zgodzić się z uwagą amerykańskiego teologa i biblisty księdza Johna Meiera (autora trylogii poświęconej Jezusowi noszącej znamienny tytuł A marginal Jew), który uważa, że tak marginalna, dla świata grecko-rzymskiego, postać jak Jezus, mimo wszystko posiada bardzo wyraźnie określone granice chronologiczne swojej egzystencji. Najprawdopodobniej najlepsze, jakich możemy oczekiwać.

I pewnie w starożytności nie ma nikogo, o kim moglibyśmy powiedzieć historycznie (w nowożytnym tego słowa znaczeniu) więcej.

ks. Adam Błyszcz