Aktualności‎ > ‎

Pamięci Pani Śliwińskiej

opublikowane: 8 paź 2016, 03:51 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 18 paź 2016, 14:26 ]
W sierpniu zmarła pani Teresa Śliwińska - nasza parafianka, której felietony ukazały się nakładem naszej parafii we wspólnej publikacji z ks. Adamem Błyszczem, pod tytułem "Ochrzcić i wychować świadomie" w czerwcu br.


Jeszcze w środę rozmawiałyśmy: pani Teresa zadzwoniła ze smutną wiadomością, aczkolwiek przynoszącą ulgę, że Jej mąż zmarł i skończyły się Jego męki. Chorował od ponad roku, był zniedołężniały, a na p. Śliwińskiej spoczywał główny ciężar opieki nad mężem, organizacji dnia codziennego podporządkowanego choremu. Ale jak powtarzała ze spokojem – Pan Bóg zsyła dobrych ludzi i daję radę. Jakkolwiek to zabrzmi, to uznałam tę wiadomość za dobrą. „Teraz Pani będzie miała więcej czasu ,by zadbać o siebie, odpocząć” – powiedziałam. Obiecałam, że po moim powrocie, na początku września, odwiedzę Ją, ponieważ w czwartek wyjeżdżam za granicę. Obie cieszyłyśmy się na spotkanie. Lubiłyśmy rozmawiać, a ja miałam w głowie wiele pytań i tematów na kolejne rozmowy.

Chyba żadna inna śmierć tak mnie nie dotknęła jak ta – gdy w piątek rano obudził mnie SMS z informacją o śmierci na zawał Pani Teresy. Nie zdążyła pochować męża. Dołączyła do niego – całe życie byli razem, we wszystkim, na dobre i na złe. Smutne i piękne zarazem, choć dla ich syna o. Jordana Śliwińskiego (zakonnik, który głosił w naszej parafii rekolekcje wielkopostne, założyciel szkoły spowiedników), musiał być to ogromny cios.

Właściwie do teraz nie mogę się z tym oswoić, że już nie zajrzę na Kilińskiego.

***

Panią Teresę poznałam najpierw przez Jej teksty przynoszone przy pisaniu naszej parafialnej książki. Wyróżniały się na tle innych – objętością i dopracowaniem szczegółów. Ale osobiście poznałyśmy się dopiero po przemierzę tejże książki, przy okazji innej publikacji. Pani Teresa wydała własnymi siłami dziecięce wspomnienia z czasów okupacji („Okupacyjne wspomnienia Tereski”). To spotkanie przerodziło się we współpracę. Pani Śliwińska jako mądry, doświadczony i ceniony pedagog zaczęła w comiesięcznych felietonach dzielić się swoją wiedzą na temat dzieci. Robiła to niepewnie, obawiając się, że nie jest już na bieżąco, była wszak na emeryturze, nie miała już na co dzień styczności z dziećmi. (We wcześniejszych latach pomagała w prowadzeniu świetlicy Caritasu przy kościele Imienia Maryi przy rynku Wildeckim – parafii, do której została przeniesiona wraz z podziałem dawniejszej parafii księży zmartwychwstańców w 1993 roku). Wiem, że nie tylko ja ceniłam te teksty –pełne miłości do młodego człowieka, dojrzałości, dystansu i cierpliwości.

Rok temu, gdy rozpoczął się rok jubileuszowy związany z rocznicą chrztu Polski, a ks. Adam zaczął cykl tekstów na temat liturgii chrzcielnej, wiedziałam, że warto to będzie opublikować – jako swoista instrukcja dla obecnych i przyszłych rodziców i rodziców chrzestnych. Po głowie też chodził mi od dłuższego czasu pomysł, by jakoś spożytkować te cykliczne teksty pani Teresy. I tak niespełna rok temu ponownie odezwałam się do p. Śliwińskiej. Opowiedziała o chorobie męża, która mocno zmieniła jej codzienność, wyłączyła ją z większej aktywności, tłumaczyła się z braku czasu, ale bardzo ucieszyła z mojej propozycji, by opublikować teksty. Chciałyśmy nad tym popracować z końcem roku duszpasterskiego, ale wiadomość o odwołaniu ks. Adama przyspieszyła prace, a te były przynajmniej pretekstem, by częściej odwiedzać p. Teresę w domu, zaproponować pomoc. Obserwowałam życie coraz mniej sprawnych osób, które godnie i z siłą znoszą trudy życia codziennego – zniedołężnienie małżonka, choroby, trudności z wychodzeniem z domu (ktoś z bliskich zawsze musiał być przy mężu), brak czasu na swoje pasje. Bez skarg, pełni ufności Panu Bogu. I oddani Jemu. Cały czas mam przed oczami ten piękny obraz pobożności głęboko wierzących ludzi – bez emfazy, zbędnych słów. Życzę sobie i wszystkim wiernym takiej wiary i postawy.

Roma Zygmunt

fot. Adam Ciereszko, podczas uroczystości pożegnania ks. Błyszcza