Aktualności‎ > ‎

Oczekuję pełnego zaangażowania, by dzieci i młodzież były bezpieczne

opublikowane: 12 mar 2019, 12:36 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 12 mar 2019, 12:41 ]

Rozmowa z panią Ewą Kusz, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie.


Od kilku lat współtworzy Pani Centrum Ochrony Dziecka. Gdyby Pani zechciała przybliżyć nam, czym jest COD?

Centrum Ochrony Dziecka zostało powołane w marcu 2014 roku przez senat Akademii Ignatianum w Krakowie jako mała jednostka międzywydziałowa tej jezuickiej uczelni. Centrum zostało pomyślane jako narzędzie pomocne do przygotowania odpowiedzi Kościoła w Polsce na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych przy współpracy zarówno kadry Wydziału Pedagogicznego, jak i specjalistów praktyków spoza uczelni. Do jego zadań należy działalność szkoleniowa w tematyce związanej z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich. Ważną działką w Centrum jest opracowywanie i rozwój programów prewencji dla różnych środowisk duszpasterskich, formacyjnych i wychowawczych, aby były bezpieczne dla dzieci i młodzieży.

Czy mogłaby Pani oszacować skalę pedofilii w polskim Kościele?

Nie jestem w stanie, gdyż w Kościele polskim dopiero na jesiennym zebraniu plenarnym KEP w 2018 r. biskupi podjęli decyzję, by zebrać i opracować dane statystyczne, dotyczące liczby duchownych diecezjalnych i zakonnych oskarżonych o wykorzystanie seksualne osób małoletnich. W Polsce państwowe rejestry nie zawierają danych dotyczących zawodu wykonywanego przez osoby oskarżone i skazane za przestępstwa seksualne na szkodę dzieci i młodzieży. Stąd potrzeba było własnej inicjatywy Kościoła.

Od tylu lat razem z o. Adamem Żakiem SJ walczy Pani o przejrzystość w kwestii pedofilii w polskim Kościele i stara się o jak najlepsze traktowanie ofiar oraz wdrażanie procedur. Co czuje Pani po tych wszystkich latach, widząc skalę zjawiska i spotykając się z taką niechęcią polskiego Kościoła wobec robienia czegokolwiek?

Trudno odpowiedzieć na tak ogólne pytanie. Nie mogę potwierdzić generalnej niechęci polskiego Kościoła do robienia czegokolwiek w walce o przejrzystość. Widzę osoby, które chcą coś robić i robią – począwszy od biskupów, wyższych przełożonych zakonów męskich i żeńskich, kapłanów i świeckich. I widzę też tych, którzy nie tylko nie chcą robić, ale hamują to, co jest proponowane. I dotyczy to również przełożonych, jak i „szeregowych” księży oraz świeckich. I jest cała reszta – pośrodku. Jeśli chodzi o tych, którzy są niechętni i hamują, to jest to dla mnie niezrozumiałe. Nie rozumiem powodu, dla którego ktoś nie chce stanąć po stronie osób skrzywdzonych. Czasami mnie to zniechęca i zastanawiam się, czy nie szkoda czasu i energii na te ogólne działania, które można poświęcić na kontakt z konkretnymi osobami. Nie mam jeszcze odpowiedzi sama dla siebie.

Wydarzeniem ostatnich dni było watykańskiego spotkanie poświęcone skandalowi pedofilii w Kościele. Jak Pani ocenia to, co stało się w Rzymie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba poczekać. Bo samo trzydniowe spotkanie nic jeszcze nie zmienia. Rezultaty tego szczytu będzie można ocenić na podstawie tego, czy w poszczególnych krajach nastąpią zmiany, czy – zgodnie z zapowiedzią Stolicy Apostolskiej – będą ukonkretnione normy motu proprio Franciszka Come una madre amorevole tak, aby biskupi i wyżsi przełożeni zakonni rzeczywiście byli pociągani do odpowiedzialności za rażące zaniedbania lub zaniechania działań w przypadkach zgłoszenia przestępstw wykorzystania seksualnego osób małoletnich popełnionych przez podległych im duchownych.

W Polsce watykański szczyt został zdominowany przez raport fundacji „Nie Lękajcie się’. Raport ostał wręczony papieżowi Franciszkowi (spotkanie z Nim okazało się łatwiejsze niż z przedstawicielami polskiego episkopatu). Jak Pani ocenia inicjatywę „Nie lękajcie się”?

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony spotkanie p. Lisińskiego, ofiary duchownego, z Papieżem było dla niego, jak i dla innych osób skrzywdzonych ważnym gestem szacunku i przeprosin. Jeśli chodzi o osoby, które p. Lisińskiemu towarzyszyły, to mam wątpliwości co do ich intencji. Mam wątpliwość, co jest dla nich ważniejsze – ofiary czy kariera polityczna. Jeśli chodzi o raport, to jako Kościół nie przygotowaliśmy jeszcze takiego. To, co powstaje, to pierwsza próba podejścia do tematu. Raport przygotowany dla Fundacji Nie Lękajcie się przez p. Zyglewicz-Diduszko trudno nazwać raportem, gdyż ma on charakter niezweryfikowanych krytycznie „wypisków” z prasy, czasami uzupełnionych, aby informacje pasowały pod wcześniej ustaloną tezę.

Jak Pani odnosi się do postawy polskich biskupów wobec kwestii pedofilii w naszym Kościele? Media donoszą, że abp Marek Jędraszewski, reprezentujący polski episkopat, a zatem również polski Kościół, nie dotrwał do końca watykańskiego spotkania. Większość zainteresowanych kurii biskupich skrytykowała raport Fundacji „Nie Lękajcie się”.

Odpowiem od końca. Decyzja, aby abp Marek Jędraszewski jechał na watykański „szczyt” w zastępstwie chorego przewodniczącego KEP abp. Stanisława Gądeckiego, zapadła na kilka dni przed rozpoczęciem tego spotkania, gdy abp Jędraszewski miał już ustalone inne zobowiązania. Chcąc je pogodzić, już przed wyjazdem zdecydował, że w sobotę wieczorem poleci do Fatimy, gdzie miał być. Okazało się to niefortunne w tej sytuacji, ale trudno tutaj mówić o złej woli.

Nie dziwię się, że „raport” został skrytykowany, gdyż jest on nierzetelny. Dlatego słusznie pojawiają się sprostowania. Jednakże, poza oświadczeniem z Opola, mnie one nie przekonują. Sprostowania pokazują faktyczne błędy raportu. Natomiast brakuje w nich odniesienia do tego, co mogło wynikać np. braku wiedzy lub innych ograniczeń historycznych. W ten sposób z jednej strony mamy nieprecyzyjne oskarżenia, a z drugiej sprostowania pomijające wyjaśnienie błędów w podejściu do poszczególnych sytuacji. Przykre jest to, że takie zamieszanie komunikacyjne utrudnia wiernym ocenę tego, jak było i jak jest naprawdę.

W zakresie zwalczania pedofilii czego Pani oczekuje od polskiego Kościoła?

Oczekuję uczciwej oceny tego, gdzie popełnione zostały błędy, oczekuję pomocy tym, którzy zostali skrzywdzeni, oczekuję pełnego zaangażowania się w budowanie systemu prewencji by dzieci i młodzież były bezpieczne – nie tylko wewnątrz Kościoła, ale również w rodzinach i w innych miejscach. Oczekuję też jasnej komunikacji.

***
Ewa Kusz jest psychologiem, seksuologiem i terapeutą. Dwukrotnie uczestniczyła jako audytorka w Synodzie Biskupów (2008 i 2012). W latach 2004-2008 i 2011-2012 była przewodniczącą Światowej Konferencji Instytutów Świeckich. Należy do Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich i Zespołu Laboratorium „Więzi”.

Foto: ewakusz.pl