Aktualności‎ > ‎

Na drodze kapłaństwa

opublikowane: 7 maj 2019, 13:27 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 7 maj 2019, 13:34 ]
ks. Malinowski, ks. Kujawa, ks. Błyszcz
Homilia na srebrny jubileusz kapłaństwa ks. Adama Błyszcza CR, ks. Dariusza Kujawy i ks. Krzysztofa Malinowskiego.
Bytom-Szombierki, kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, 5.5.2019.

Dz 5,27-32, 40-41
Ap 5, 11-13
J 21, 1-19


Dzisiejsza liturgia słowa (III Niedziela Wielkanocy) kreśli nam oś czasu, która kończy się w wieczności. Ta wieczność potrącona już jest w kolekcie (gdzie prosimy, abyśmy „z ufnością oczekiwali chwalebnego zmartwychwstania”), a plastycznie opiewana w drugim czytaniu (gdzie mowa jest o uwielbieniu Chrystusa Pantokratora przez „wszelkie stworzenie”). Na tej osi czasu znajdujemy się wszyscy i posuwamy sie w tym samym kierunku. Na tej osi są też nasi jubilaci (Adam B., Dariusz K. i Krzysztof M.), którzy od 25 lat– jako rasowi duszpasterze – służą jako prezbiterzy Kościołowi i ludowi Bożemu (w różnych przestrzeniach geograficznych: obecnie – ks. Adam w Tivoli; ks. Dariusz w Sosnowcu, ks. Krzysztof w szwajcarskiej Arosie). Dziś postanowili w rodzinnej parafii ks. Adama świętować wspólnie swój jubileusz i dziękować dobremu Bogu za wszystkie dary i dobro, jakie Bóg przez ich posługę udzielić raczył.

Przypatrzmy się bliżej tej drodze kapłaństwa, które jest, jak to sformułował Jan Paweł II, „darem i tajemnicą”. Zobaczmy tę tajemniczą drogę (oczywiście tylko we fragmentach) w świetle słowa Bożego, bo ono zawsze mówi coś ważnego o Bogu i ludziach; i w słowie Bożym możemy się przeglądać jak w lustrze.


1. „Gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu”: wszystko zaczyna się od spotkania


Zacznijmy od Ewangelii, gdzie Jan roztacza przed naszymi oczami bardzo malownicze spotkanie Zmartwychwstałego z apostołami (nad Jeziorem Tyberiadzkim). Oto, gdy minęły te dramatyczne dni związane z męką i śmiercią Mistrza, ci najbliżsi (siedmiu: Piotr, Tomasz, Natanael, Jan i Jakub i dwóch niewymienionych z imienia) wrócili „razem” (czyli wspólnotą) do swoich starych zajęć, do rybołówstwa; wrócili na wody. I wtedy niespodziewanie przychodzi On:
– do nie przygotowanych i zaskoczonych (bo nie spodziewali się tej wizyty),
– do zrezygnowanych i rozczarowanych („bo tej nocy nic nie ułowili”),

Przychodzi:
– z pomocą i poleceniem: „po prawej stronie łodzi znajdziecie ryby”,
– ze śniadaniem (chleb przypiekany i ryby z grilla),
– z ważnym, a może najważniejszym, pytaniem testowym: „czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci”.

Po trzykrotnej pozytywnej odpowiedzi Piotr otrzymuje jakby odświeżenie powołania, rozpalenie na nowo charyzmatu – jakby powiedział Paweł (por. 2Tm 1,6). W tej pięknej, czarującej wiosennej scenerii wyobraźmy sobie wschodzące słońce, ognisko na brzegu, zapach pieczeni i chleba zmieszany z wilgotnym zapachem wody i ta dziecięca nieśmiałość twardzieli rybaków: „nikt nie śmiał Go zapytać, kto ty jesteś, bo wiedzieli, że to jest Pan”, który zaprosił ich do posiłku: „posilcie się”. W tej niesamowitej atmosferze Piotr usłyszy na nowo wezwanie do naśladowania: „Pójdź za Mną!”.

***  Nasi jubilaci, Adam, Dariusz i Krzysztof, po 25 latach znów słyszą dziś to Jezusowe pytanie o miłość, przeżywają skrutynium wobec wspólnoty Kościoła i znów Pan Jezus w środku drogi na nowo zaprasza ich serdecznie do pójścia za Nim. A wiemy, że idąc za kimś, widzimy tylko jego plecy, nie dostrzegamy jego twarzy, jego oczu, jego ust. „Oto pełny horyzont ucznia, plecy Jezusa. Nie widzieć nic innego jak tylko plecy Jezusa” (ks. Adam Błyszcz, „Medytacje biblijne”, s. 147).
Dzisiaj wzruszeni – jak tych siedmiu na brzegu jeziora z rybą w ręku – patrzą w duchu na przebytą drogę, na pierwsze powołanie przed laty, przypominają sobie okoliczności tego pierwszego powołania (zapewne niespodziewanego, bo Bóg tym, których kocha, lubi robić niespodzianki, działa niejako z zaskoczenia). Przed oczyma staje im tajemnica pierwszego spotkania, bo od spotkania zaczyna się przygoda chodzenia za Panem, a chcąc iść za Panem, trzeba wyjść z ziemi rodzinnej, w tym wypadku: z ziemi śląskiej, wielkopolskiej czy podlaskiej.

Rzućmy jeszcze na chwilę okiem na przenicowanego Piotra! Zauważmy, że Jezus nie wytyka mu jego niewierności, zaparcia się, nie pyta, czy będzie wierny, czy więcej nie upadnie, nie pyta o wiedzę, wizję pracy, o misję czy o talenty, nie żąda żadnych przyrzeczeń czy ślubów. Pyta po prostu o miłość. Bo tylko serce, które potrafi kochać, może wypełnić powołanie, zrealizować misję, iść naprzód. Tylko kochające serce zdolne jest do poświęceń i ofiarnej służby. A ta miłość – jak to ujął Paweł (1 Kor 13,1-13) – „jest cierpliwa, łaskawa, wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. Serce, które nie kocha, kamienieje albo więdnie. I co po takim sercu? I jaki pożytek z takich niekochających kapłanów.

*** Jubilaci nasi dowodzą, ich obecność tutaj przy ołtarzu manifestuje, że tej prawdziwej i aktywnej miłości Chrystusa, Kościoła i ludu Bożego im nie brakuje. Za wszystkie oznaki i konkretne czyny tej miłości Bogu niech będą dzięki. Myślę tu szczególnie o całej sferze Caritas i działalności charytatywnej, której jako proboszczowie na pewno nie zaniedbywali.


2. Dajemy temu świadectwo: konieczność odwagi i pasji


Ale do miłości konieczny jest jeszcze piękny dodatek, o którym mówi pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich. Słyszeliśmy: apostołowie krzątają się z całym zaangażowaniem wokół fundamentów Kościoła w Jerozolimie: głoszą orędzie zbawienia, modlą się, działają cuda; „napełnili całą Jerozolimę nauką Chrystusa” – jak to im zarzuca arcykapłan; ta aktywność przyniosła im prześladowanie i biczowanie, a jednak „nie przestawali nauczać i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa”.

Apostołowie przed trybunałem Sanhedrynu dali dowód odwagi i pasji. A odwaga to nie tylko brak strachu, ale śmiałość i szczerość w głoszeniu prawdy i nauki; pasja zaś to zamiłowanie do tego, co się robi, co przynosi radość, energię i poczucie spełnienia.

*** Nasi jubilaci przeżyli to na własnej skórze i wiedzą, że bez odwagi i pasji nie da się iść na drodze kapłaństwa, a na pewno nie da się iść przez ćwierć wieku. A szli przez jakże różne wsie i miasta (Adam przez Gdańsk, Warszawę, Miglianico, Rzym, Poznań, Tivoli; Dariusz przez Poznań, Kościerzynę, Bytom Poznań, Sosnowiec, Krzysztof – Złocieniec, Gdańsk, Auerbach, Zernez, Arosę). W każdym razie tchórzostwo i lenistwo, pasywność i lękliwość tłamszą kapłańskiego ducha i spalają młodzieńcze ideały.

To zdarzenie sądowe mówi nam jeszcze coś bardzo ważnego, co jest też udziałem naszych jubilatów, mianowicie: jeśli ktoś naprawdę kocha Chrystusa i wierzy w Niego, to nie może nie mówić o swym doświadczeniu obecności Zmartwychwstałego w jego życiu, o miłosierdziu Bożym i o tym, że "Bóg kocha każdego z nas osobiście miłością bezwarunkową" (Konstytucje CR, 1).

Bogu niech będą dzięki za odważne i solidne świadectwo jubilatów, bo dzisiaj świadectwa są w cenie na światowych giełdach.


3. „Barankowi cześć i chwała”: modlitwa i kult


Zostało nam jeszcze nachylenie się nad drugim czytaniem i wyłuskanie z
niego ważnej sprawy na drodze kapłańskiej. Wielki wizjoner Jan w księdze Apokalipsy widzi i opisuje niebieski tron Baranka, czyli Chrystusa, który przez swoją mękę i krzyż wszedł do chwały Ojca i razem z Nim króluje (tron jest tego symbolem). Tron otaczają starcy, aniołowie i wszelkie istoty żyjące; cały ten zestaw „donośnym głosem adoruje Baranka”. Wizjoner widzi i słyszy, jak wszelkie stworzenie oddaje Barankowi cześć i chwałę.

Skoro wszystko co żyje, wielbi Boga, to cóż powiedzieć o tych, którzy są powołani i ustanowieni do służenia Bogu, do poświęcenia Mu więcej czasu niż inni. Stąd modlitwa, adoracja, kult – obok posługi pasterskiej i studium – należy do zrębów duchowości kapłańskiej. Modlitwa to "mówiąca wiara", a gdzie ustaje rozmowa, tam zamierają relacje i człowiek staje się jak spróchniała wierzba, staje się próchnem. A próchno nawet gdy się spala, to tylko kopci: ani nie grzeje, ani nie oświeca.


*** Jeżeli naszym jubilatom licznik czasu nabił na drodze kapłańskiej 9126 dni, tj. 219000 godzin, to z tej sumy wiele godzin (ile, to jedynie Bóg wie!) poświęcili na modlitwę osobistą, wspólnotową i kultową. Bo "modlitwa nie jest sprawą marginalną, modlenie się jest wręcz zawodem kapłana, także w imieniu ludzi, którzy nie umieją się modlić lub nie znajdują czasu na modlitwę" (Benedykt XVI, 10 VI 2010).

Bogu niech będą dzięki i uwielbienie za dar modlitwy, Mszy Świętych, nabożeństw, rekolekcji, katechez, za posługę sakramentalną jubilatów.


Ale każdy kapłan jest świadomy swoich słabości i ograniczeń; wie, że dzieło, do którego jest wezwany, przerasta go i potrzebuje sam wsparcia modlitewnego tych, którym posługuje. Ten jubileusz świętujemy w kościele, któremu patronuje Serce Jezusa. Jakże teraz i tu nie zobaczyć posługi kapłańskiej właśnie w kluczu Serca Jezusa, jakże im nie życzyć, aby byli kapłanami według serca Jezusowego. Jakże nie prosić to Serce, aby ukierunkowało serca kapłańskie na Boga i na bliźnich, aby te serca zostały przeszyte miłością Dobrego Pasterza.

***

Jubileusz to dzień radości i wdzięczności. Cieszymy się więc wszyscy (rodzina, rodzeństwo, przyjaciele) i dziękujemy dobremu Bogu za to, że przed laty pociągnął do siebie bliżej tych trzech młodzieńców i powołał do swojej służby; chwalimy Boga i jesteśmy Mu wdzięczni, że ten Jego głos oni wówczas usłyszeli i na Jego słowo wyruszyli – jak Abraham – w nieznane, aby pełnić w Kościele rolę rybaków ludzi. Bogu niech będą dzięki, że trwają w wierności i gorliwie i z oddaniem pełnią swoją służbę.

Jubileusz to również dzień prośby. Prośmy więc Pana Zmartwychwstałego, aby naszych jubilatów przeprowadził szczęśliwie przez wszystkie burze i jałowe połowy do następnego portu na osi czasu, od srebrnego portu do złotego portu. Ad multos faustosque annos! Carissimi Amici!

Na koniec prośmy także za nas tu zgromadzonych, abyśmy wszyscy zmieścili się w tej tajemniczej liczbie 153 (oczywiście podniesionej do x-potęgi) wybranych, którzy znaleźli się w sieci Pana i w przyszłym świecie otrzymali nowe życie, Amen.


ks. Kazimierz Wójtowicz CR

Fot. Adam Ciereszko