Wiara‎ > ‎

Życie w związku niesakramentalnym a spowiedź

opublikowane: 8 paź 2016, 11:21 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 18 paź 2016, 13:45 ]

Kilka dni temu otrzymałem maila, który przytaczam prawie w całości. Pomijam jedynie te informacje, które pozwoliłyby zidentyfikować parafię lub co gorsza księdza, o którym Autorka pisze.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ojcze Adamie, (..)...otóż byłam dziś w kościele na Mszy Świętej. Poszłam do spowiedzi.. Szczerze to żałuję że na niego trafiłam...chodzi o to że mi powiedział, że jeśli nie mam ślubu to nie mam po co przychodzić do spowiedzi...że żyję w grzechu i że do spowiedzi się nie przychodzi jeśli nie przyjmuje się Komunii Świętej...szczerze to myślałam że się rozpłaczę...ja wiem że nie mam ślubu, ale nikt mi jeszcze nie zabronił przychodzić do spowiedzi. Ja potrzebowałam się wyspowiadać mimo że do Komunii nie przystępowałam. Jakoś później lepiej mi było. Wydaje mi się, że Ksiądz potraktował mnie źle. ..jak Ojciec sądzi?

Przede wszystkim przepraszam, że odpisuję dopiero po kilku dniach, ale wciąż w kartonach szukam książek. A na Pani maila chciałem odpowiedzieć odwołując się do nauczania Kościoła i papieży. Trzech ostatnich. Tak, by nikt nie mógł postawić zarzutu, że to jakieś moje dyrdymały. Otóż w kodeksie Prawa Kanonicznego sakramentowi spowiedzi poświęcone są kanony od 959 do 1007. Załączam link http://www.zaufaj.com/prawo-kanoniczne/56.html. Może to Pani sama sprawdzić. W żądnym z tych kanonów nie ma najmilszej wzmianki o tym, że ksiądz ma jakiekolwiek prawo odmówić spowiedzi. Proszę jednak pamiętać o tym, że sam fakt spowiadania się nie oznacza jeszcze rozgrzeszenia. Tego udziela kapłan w oparciu i rozeznanie dyspozycji osoby, która się spowiada. Innymi słowy, spowiedzi odmówić nie można, ale można odmówić rozgrzeszenia.

W swoim mailu pisze Pani, że wspomniany ksiądz nie chciał Pani spowiadać, gdyż podejrzewał, że nie będzie mógł udzielić rozgrzeszenia. Stąd najprawdopodobniej jego uwaga, że do spowiedzi przychodzi się po to, aby móc przystąpić do komunii świętej. Ja niestety nie znam żadnego dokumentu Kościoła, który taką perspektywę by podtrzymywał. Wydaje mi się, że nauczanie św. Jana Pawła II w jego adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia jest inne. Mam wrażenie, że duszpasterskie podporządkowanie sakramentu spowiedzi Eucharystii, komunii św. jest jedną z przyczyn kryzysu sakramentu spowiedzi we współczesnym Kościele. Ale to moja osobista opinia.

Z Pani maila wynika, że chciała Pani się wyspowiadać bez przystępowania do komunii świętej.
Zajrzyjmy do jeszcze jednego dokumentu św. Jana Pawła II. Otóż w 1981 r. publikuje on adhortację apostolską poświęconą małżeństwu i rodzinie Familiaris Consortio. W punkcie 84 (przytaczam) obszerny fragment:

„Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei”.

To pierwsza w nowożytnej historii Kościoła pozytywna wypowiedź Magisterium na temat osób żyjących w związkach niesakramentalnych i de facto podwaliny duszpasterstwa tych osób. Do tej wypowiedzi swojego poprzednika nawiązał Benedykt XVI w adhortacji Sacramentum caritatis ( znowu obszerny cytat z punktu 29):

„Niemniej jednak osoby rozwiedzione, które zawarły ponowne związki, nadal — pomimo ich sytuacji — przynależą do Kościoła, który ze szczególną troską im towarzyszy w ich pragnieniu kultywowania, na tyle, na ile to jest możliwe, chrześcijańskiego stylu życia poprzez uczestnictwo we Mszy św., choć bez przyjmowania Komunii św., słuchanie słowa Bożego, adorację eucharystyczną, modlitwę, uczestnictwo w życiu wspólnotowym, szczerą rozmowę z kapłanem czy ojcem duchownym, oddawanie się czynnej miłości, dziełom pokuty oraz zaangażowaniu w wychowanie dzieci.”

Jeśli wypowiedź św. Jana Pawła II porównać z tym, co napisał Benedykt XVI, to od razu uderza pewna znacząca modyfikacja dokonana przez papieża-emeryta. Nadmienia on, że wierni żyjący w związkach niesakramentalnych mają prawo do rozmowy duchowej. Czy wolno postawić znak równości między spowiedzią a taką rozmową? Myślę, że nie automatycznie, ale jestem także przekonany, że konfesjonał jest miejscem uprzywilejowanym takiej rozmowy. Innymi słowy miała pani prawo prosić o spowiedź, a ów kapłan miał obowiązek Panią wysłuchać i pomóc.
A teraz wisienka na torcie. Obecny papież opublikował adhortację apostolską Amoris laetitia i tam w punkcie 301. znajdujemy (według mnie rewolucyjne zdanie):

„Dlatego nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tak zwanej „nieregularnej”, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej”.

W świetle ósmego rozdziału tego dokumentu Franciszka (polecam lekturę link: http://w2.vatican.va/…/papa-francesco_esortazione-ap_201603…) to zdanie ma takie podstawowe znaczenie, że bez rozpoznania, bez tej duchowej rozmowy, bez rachunku sumienia żaden duszpasterz nie powinien klasyfikować wiernych. Tyle.

Co zrobić? Jak zwykle mamy dwie możliwości. Po pierwsze, może Pani pójść z tym, co napisałem do owego księdza i poprosić, aby zechciał się do tego odnieść. Szczerze odradzam. Szkoda nerwów. Po drugie, tak jak unikamy niekompetentnych urzędników, tak niech Pani unika niekompetentnych duszpasterzy: niedouczonych, niedoczytanych i opieszałych, bo przecież pisze Pani o tym, że ksiądz nie chciał Pani wyspowiadać w Roku Jubileuszu Miłosierdzia. Trzeciej możliwości nie ma.

ks. Adam Błyszcz