Wiara‎ > ‎

Związki niesakramentalne - posługa w Kościele

opublikowane: 3 gru 2016, 11:32 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 3 gru 2016, 11:37 ]
Związki niesakramentalne. Próba podsumowania - część VI

Wspomniany przeze mnie papieski dokument Familiaris consortio kreśli charakter, zakres duszpasterstwa związków niesakramentalnych. Zostaje przypomniana niemożność przyjmowania przez osoby rozwiedzione i ponownie zaślubione (już tylko cywilnie) Komunii świętej [1]. Święty Jan Paweł II potwierdza w ten sposób Tradycję Kościoła opartą na Piśmie Świętym. Wymienia dwie racje, dla których taka praktyka musi być przestrzegana:
„Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa”.
(
Familiaris consortio 84) [2]

Pierwszy powód bierze się z wyjaśnienia czym jest w Kościele sakrament małżeństwa i jaki jest jego związek z Eucharystią. Patrząc na małżonków nie oczekujemy niczego innego jak tylko tego, żeby odzwierciedlała się w nich nieodwracalna i niezaprzeczalna miłość Chrystusa do człowieka. Nawiązał do tego, na jednej ze środowych audiencji papież Franciszek, mówiąc, że „kiedy mężczyzna i kobieta zawierają sakrament małżeństwa, jeśli tak można powiedzieć Bóg „odzwierciedla się” w nich, odbija w nich swoje rysy i niezniszczalny charakter swojej miłości. Małżeństwo jest bardzo pięknym obrazem miłości Boga z nami.” [3] Wydaje się, że deklaracja Kościoła brzmi następująco: ktoś, kto świadomie i dobrowolnie zawarł sakrament małżeństwa a potem zerwał to przymierze zawarciem kolejnego związku nie może już odzwierciedlać owej miłości Chrystusa do Kościoła. Miłości, która swoje ukoronowanie znajduje w Eucharystii.

To brzmi logicznie. Ale życie nie zawsze jest tak logiczne jakbyśmy chcieli. Na marginesie moich doświadczeń duszpasterskich powinienem zadać pytanie: na ile, jako wspólnota jesteśmy konsekwentni, w tak radykalnym przestrzeganiu głębokiej wymowy Eucharystii? Znam kogoś, kto wyrzucił na bruk swojego krewnego. A mimo tego niechrześcijańskiego gestu regularnie, co niedziela, przyjmuje Komunię świętą. Tak jakby nic się nie wydarzyło.

Drugi powód, wskazany przez świętego Jana Pawła II, to konieczność dokonania wyraźnego rozróżnienia między sakramentem małżeństwa a związkami niesakramentalnymi. Przyzwolenie, aby osoby żyjące w związkach niesakramentalnych mogły przyjmować Komunię świętą oznaczałoby, w rozumieniu świętego Jana Pawła II, zamazanie nauki o nierozerwalności ważnie zawartego sakramentu małżeństwa.

Ten negatywny obraz zostaje dopełniony deklaracją kardynała Ratzingera z 1993 roku. Otóż w wydanej wtedy pracy, sygnowanej przez Kongregację Doktryny Wiary, noszącej tytuł Sulla pastorale dei divorziati risposati (O duszpasterstwie osób rozwiedzionych i ponownie poślubionych) późniejszy papież pisze (komentując kanon 1650 Katechizmu Kościoła Katolickiego) [4], że takie osoby nie mogę pełnić roli rodziców chrzestnych, lektorów, nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej, katechetów (tak w szkole jak i w parafii) czy też wchodzić w skład Rad Duszpasterskich. Wspólną cechą tych wszystkich funkcji (z wyjątkiem rodziców chrzestnych) jest to, że ich spełnianie wiąże się z misją otrzymaną od biskupa. A zatem w grę wchodzi nie tylko spełnianie pewnej posługi, ale i swoiste reprezentowanie Kościoła. Wspólnota ma prawo oczekiwać, że osoby ją reprezentujące będą w pełni odzwierciedlać jej nauczanie. To wydaje się logiczne.

Czy na mocy tej właśnie deklaracji kardynała Ratzingera należy przyjąć, że osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych nie wolno czytać lektur mszalnych? Jestem przekonany, że należy rozróżnić misję lektora [5] od jednostkowych, konkretnych sytuacji. Myślę jednak, że takie postanowienie Kościoła nie zabrania konkretnym osobom żyjących w związkach niesakramentalnych w konkretnych i pojedynczych sytuacjach czytać czytania mszalne. Posługa lektora, tak jak jest opisana w Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej, to jednak coś więcej niż zwykłe czytanie czytań mszalnych.

ks. Adam Błyszcz

[1] Z duszpasterskiego punktu widzenia należałoby wyjaśnić, że osoby rozwiedzione, które nie weszły w nowy związek (formalny bądź nieformalny) mogą przyjmować Komunię świętą po uprzednim uzyskaniu rozgrzeszenia w sakramencie pojednania. Wymagana jest droga nawrócenia.

[2] Jeśli przyjmowanie Komunii świętej ma być wyrazem więzi jaka łączy Jezusa Chrystusa z Kościołem, to trzeba wyznać, że niewielu z przystępujących do Komunii św. w swoim życiu daje świadectwo tej więzi.

[3] www.deon.pl

[4] „W wielu krajach są obecnie liczni katolicy, którzy na podstawie prawa cywilnego decydują się na rozwód i zawierają cywilnie nowy związek. Kościół, będąc wierny słowom Jezusa Chrystusa: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo" (Mk 10, 11-12), nie może uznać nowego związku za ważny, jeśli ważne było pierwsze małżeństwo. Jeśli rozwiedzeni zawarli cywilnie drugi związek małżeński, znajdują się w sytuacji, która obiektywnie wykracza przeciw prawu Bożemu. Dlatego nie mogą oni przystępować do Komunii eucharystycznej tak długo, jak długo trwa ta sytuacja. Z tego samego powodu nie mogą oni pełnić pewnych funkcji kościelnych. Pojednanie przez sakrament pokuty może być udzielane tylko tym, którzy żałują, że złamali znak Przymierza i wierności Chrystusowi, i zobowiązują się żyć w całkowitej wstrzemięźliwości”. (Katechizm Kościoła Katolickiego 1650)

[5] Dla lepszego zrozumienia tej różnicy między kimś, kto posiada misję lektora a tym, kto od czasu do czasu czyta czytania mszalne, byłoby czymś właściwym odwołanie się do Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej, w którym mówi się, że lektorami mogą być świeccy mężczyźni, którzy będą pomagać duchownym w głoszeniu Słowa Bożego (lektura czytań mszalnych, przygotowanie wiernych do godnego przyjęcia sakramentów, pomoc w przygotowaniu i prowadzeniu katechezy dorosłych, zaangażowanie w inne formy posługi słowa w parafii, ożywienie misyjnych zadań parafii, animowanie życia modlitewnego w parafii, wspieranie rodzin przed pogrzebem i po pogrzebie bliskich). To byłaby misja lektora zarezerwowana dla świeckich mężczyzn. A przecież bardzo często zdarza się, że podczas Mszy świętej czytania proklamowane są przez kobietę! Nie widzę w tym żadnej niekonsekwencji czy niewierności wobec nauczania Kościoła. Po prostu, istnieje różnica między misją kanoniczną (z zaangażowaniem posługi biskupa) a pełnieniem pewnej posługi w pojedynczych sytuacjach.

ks. Adam Błyszcz