Wiara‎ > ‎

Zostawić wszystko

opublikowane: 20 sty 2018, 09:59 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 20 sty 2018, 10:36 ]

Homilia na trzecią niedzielę zwykłą

14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: 15 «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» 16 Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. 17 Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». 18 I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. 19 Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. 20 Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.
(Mk 1, 14–20)

Jezus wraca do Galilei, do swojej ojczyzny, do ziemi swojego dzieciństwa i młodości. Rozpoczyna tutaj swoją misję głoszenia: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”. Rozpoczyna w momencie, w którym zamilkł głos wołający na pustyni: Jan został uwięziony.

Można powiedzieć, że od samego początku Jezus widzi tę misję jako dzieło pewnej wspólnoty. Stąd do współpracy powołuje uczniów. Szymon i Andrzej, Jan i Jakub zostają powołani w swojej codzienności, która naznaczona jest mozołem, monotonią, a być może także frustracją. Tu nie trzeba udawać się na żadne rekolekcje ani weekendy powołaniowe, nie trzeba szukać wyciszenia i milczenia. Wystarczy robić swoje. To, co zawsze. Również dlatego, że nikt nie zna dnia ani godziny powołania. I czasami zdaje się, że z niczego rodzi się nasze przylgnięcie do Jezusa Chrystusa i Jego sprawy.

Ewangelista Marek w opisie powołania jest bardzo ascetyczny: Jezus przechodzi, widzi i powołuje. I w tych trzech czasownikach zapowiedziana jest także odpowiedź powołanych: zostawiają sieci (to znaczy swój zawód, całe to zawodowe doświadczenie, które określało ich społeczną tożsamość); zostawiają ojca (to znaczy to wszystko, co w kulturze żydowskiej symbolizował ojciec – tradycję, stabilność świata, wartości) i łódź (symbolizuje jakiś projekt życia, który gwarantował bezpieczną przyszłość). Z tego wszystkiego się ogałacają, żeby przyjąć zaproszenie Jezusa. Ilekroć On wzywa, tylekroć powołany musi zrezygnować z tych swoich kodów przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Boli, ale Marek nie pozwala sobie w tym opisie na żadną psychologię.

ks. Adam Błyszcz