Wiara‎ > ‎

Zgoda Jezusa na bycie człowiekiem

opublikowane: 12 mar 2019, 12:16 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 12 mar 2019, 12:18 ]

Homilia na I niedzielę Wielkiego Postu

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni 2 czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». 4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek». 5 Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. 7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». 8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». 9 Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, 11 i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». 12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». 13 Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.
(Łk 4, 1–13)

Historia kuszenia Jezusa ma trzech bohaterów:

Duch Święty, który towarzyszy Jezusowi i którego obecność czyni tę historię użyteczną dla każdego z nas, gdyż Duch jest zapewne źródłem siły dla Jezusa, aby przezwyciężyć pokusę. Gdyby źródło tej mocy było w unii hipostatycznej [1], każdy z nas musiałby wyznać, że nie sposób z tej historii wyciągnąć jakikolwiek pożytek, gdyż nikt z nas nie cieszy się unią hipostatyczną. Może natomiast każdy z nas liczyć na obecność Ducha Świętego, na łaskę Boga!

Jezus Chrystus, który dopiero co przyjął chrzest od Jana w Jordanie i zaraz po tym opuścił krąg Janowych uczniów i sposobi się do rozpoczęcia samodzielnej misji, dla której jednak chce przyjąć inną strategię. Jeśli dla Jana Chrzciciela pustynia była taką podstawową przestrzenią życia i działania i każdy, kto chciał Go słuchać, musiał opuścić swoją codzienność, dom i rodzinę i udać się na pustynię, to takim żywiołem działania Jezusa nie będzie pustynia, a Miasto (Jerozolima) oraz mieściny i wioski Galilei i Samarii.

Nawet jeżeli Jezus po czterdziestu dniach opuszcza pustynię, to jej doświadczenie będzie znaczyło początek Jego misji. Doświadczenie, które winno Mu pomóc w odpowiedzi na pytanie, kim jest, jaka jest jego tożsamość i w jaki sposób realizować misję, którą Ojciec Mu powierzył. A zatem ten czas pustyni jest poszukiwaniem odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące Jego tożsamości i misji. Musimy się przyznać i do tego, że w teologii stworzyliśmy dosyć statyczny obraz Jezusa Chrystusa. Tak jakby od chwili poczęcia całe Jego życie w najdrobniejszych szczegółach było już zaprogramowane. Tak jakby w swoich decyzjach i wyborach nie musiał mierzyć się z ograniczeniami ludzkiego poznania.

Doświadczenie pustyni to przede wszystkim ogołocenie siebie z wszystkiego, co się posiada; to doświadczenie samotności oraz kruchości (wystawienia się na śmierć).

Trzecim bohaterem jest Demon, który jawi się jako zręczny teolog i egzegeta słowa Bożego i sprawny psycholog, który zna do głębi ludzką naturę. Każdej pokusie towarzyszy bowiem fragment Słowa Bożego, które Demon chce w sposób wiążący interpretować dla Jezusa Chrystusa (tak samo jak w sposób wiążący interpretował Słowo Boże dla Ewy i Adama w Raju). Jest również wziętym interpretatorem ludzkiej natury. Opisuje ją we właściwy sobie sposób, radykalnie i jednoznacznie, a takie opisy budzą zawsze uznanie, gdyż nie ma w nich miejsca na żadną grę kolorem. Wszystko jest biało-czarne, jednoznaczne właśnie. Pamiętamy ów zakład między Jahwe a Szatanem w Księdze Hioba:

8 Mówi Pan [Jahwe] do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? »
(Hi 1, 8–9)

Szatan stawia odważną tezę: Hiob (który w biblijnym poemacie symbolizuje każdego człowieka) wszystko, co robi, czyni interesownie, dla korzyści. Ta teza jest oczywiście przerysowana. Nie ulega wątpliwości, że szukanie własnej korzyści jest znaczącą siłą ludzkiego postępowania, ale jest też prawdą, że człowieka stać na bezinteresowne gesty i czyny (czy to nie ks. prof. Józef Tischner powiedział, że w XX wieku żadna filozofia nie powiedziała więcej na temat człowieka od ojca Kolbego?). Na tym także polega siła Demona: na umiejętności narysowania karykatury człowieka i Boga, gdyż nie zapominajmy, że w ogrodzie Eden Ewie opowiada, jaki naprawdę jest Bóg: że jest podejrzliwy i zazdrosny o człowieka.

Demon przystępuje do Jezusa w momencie, w którym Ten odczuwa głód. Jezus nabywa świadomość, że bycie człowiekiem wiąże się z tym, że odczuwamy braki (ale to zapewne już wiedział, bo każde dziecko bywa głodne i biegnie z tym do mamy), mamy potrzeby (przy czym głód możemy tutaj interpretować bardzo szeroko, wchodząc również na pole uczuciowości czy seksualności). To doświadczenie to coś, co objawia jedną z podstawowych prawd o człowieku. Nikt z nas nie jest kompletnym uniwersum (albo jak parafrazował to Tomasz Merton: nikt nie jest samotną wyspą). Każdego dnia dociera do nas komunikat, że potrzebujemy kogoś lub czegoś. To, co Jezus mógł odkryć na pustyni w czasie próby, kuszenia, to fakt, że tymi potrzebami można manipulować, co przecież Demon czyni!

Demon nie jest zainteresowany tym, czy Jezus Chrystus jest prawdziwie Synem Bożym. Jego bardziej interesuje, czy Syn Boży zamierza być człowiekiem 24 godziny na dobę. Szwajcarski teolog Rajmund Schwager w swoich rozważaniach dotyczących grzechu pierworodnego doszedł do takiej ciekawej konkluzji, że to przewinienie Ewy i Adama mogło polegać na tym, że przestraszyli się swojego człowieczeństwa i próbowali powrócić do świata zwierzęcego, z którego wyszli (Schwager przyjmuje ewolucję). Demon nie mógł Jezusowi zaproponować tej drogi. Wobec trudności bycia człowiekiem mógł Mu jedynie zaproponować powrót (ucieczkę) do kondycji Boga. Bo Bóg potrafi kamień przemienić w chleb, a człowiek tego nie potrafi. Odpowiedź Jezusa jest jednoznaczna; jestem człowiekiem i zgadzam się na to, żeby doświadczać potrzeb, głodów, które szarpią ludzkie serce. Jezus uczy się nimi zarządzać, a nie zaspakajać je w sposób arbitralny i natychmiastowy.

Trzeba jeszcze nadmienić, że Demon nie ma żadnej władzy stwarzania. Żadnej. W przeciwieństwie do człowieka on nie może niczego dodać do świata. Nie może wprowadzić żadnej nowości (przecież on nie stwarza ani drzewa w Raju, ani jego owocu; on nie stwarza głodu Jezusa ni kamieni – ta ułuda natychmiastowego zaspokojenia, rozwiązania głodu człowieka). On może jedynie (i aż) tymi rzeczywistościami manipulować!

W drugiej pokusie Demon jawi się znowu jako zręczny opisywacz świata. Pieniądze, królestwa (polityka) należą do mnie – mówi do Jezusa. Ale mogą – jak Mu sugeruje – być Twoje i ułatwić Ci realizację Twojej misji. Wystarczy, że Jezus pokłoni się Demonowi, to znaczy, że uzna go za swojego pana. Jeśli pierwsza pokusa dotyczyła tożsamości, to druga dotyczy strategii bycia Mesjaszem. I znowu w odpowiedzi Jezusa zostaje odrzucona jakakolwiek droga na skróty, jakiekolwiek rozwiązania, które mają chociażby pozór udawania, iluzji.

Demon słucha Jezusa. W trzeciej pokusie wydaje się mówić do Niego: pokażę Ci jak się skończy to Twoje przywiązanie do tożsamości człowieka i wierność obranej strategii. Będziesz się musiał u kresu Twojej drogi zmierzyć z otchłanią, z nicością. Tak dalece będziesz się czuł opuszczony i zdradzony przez wszystkich, że umierając, będziesz się modlił „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił”. Oto otchłań, którą Demon pokazał Jezusowi z narożnika świątyni.

Po ludzku rzecz biorąc, Demon ma rację [2]. Misja Jezusa zakończy się fiaskiem; wspólnota, którą budował Jezus, ulegnie unicestwieniu; On sam poniesie haniebną śmierć na krzyżu.

ks. Adam Błyszcz

[1] Przeświadczenie chrześcijan (sformułowane dogmatycznie na soborze chalcedońskim w 451 roku), że w jednej osobie Syna Bożego od początku Wcielenia mamy do czynienia z naturą bożą i z naturą ludzką.

[2] Podobną dynamikę pokusy widzimy w Raju. Mimo Bożego słowa ani Adam, ani Ewa nie umierają po okazaniu nieposłuszeństwa. Dożywają pięknej starości. Śmierć przychodzi dopiero w drugim pokoleniu, kiedy Kain zabija Abla. Wydaje się, że Kusiciel triumfuje ze swoją lekturą rzeczywistości.