Wiara‎ > ‎

Zdanie klucz

opublikowane: 10 mar 2018, 02:11 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 10 mar 2018, 02:13 ]

Homilia na IV niedzielę Wielkiego Postu

14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego,
15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19 A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».

(J 3, 14–21)


W dzisiejszym fragmencie Ewangelii pojawia się zdanie, deklaracja, której każdy chrześcijanin powinien nauczyć się na pamięć i powtarzać każdego dnia wiele razy. Tym zdaniem powinniśmy rozpoczynać i kończyć każdy nasz dzień. Ilekroć zabieramy się do modlitwy, to zdanie winno w niej się pojawić, tak jak pojawia się promyk światła tym, którzy siedzą, tkwią w zaciemnionym pokoju.

TAK BOWIEM BÓG UMIŁOWAŁ ŚWIAT, ŻE SYNA SWEGO JEDNORODZONEGO DAŁ, ABY KAŻDY, KTO W NIEGO WIERZY, NIE ZGINĄŁ, ALE MIAŁ ŻYCIE WIECZNE.

Czego dowiadujemy się z tej deklaracji Jezusa? Przede wszystkim tego, że fundamentalnym powodem działania Boga jest miłość. A wierność Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Syna człowieczego, który umiera na krzyżu, objawia sens, wartość tej miłości. Że miłość Boga nie wyklucza nikogo. Nawet Jego wrogów. I ponownie radykalizm tej miłości zostaje objawiony w krzyżu Jezusa, bo umierając, modli się za tych, którzy go skrzywdzili. Że ostatecznym celem tej Bożej miłości jest życie wieczne człowieka, a zatem udział człowieka w życiu Bożym.

Oczywiście stawiamy pytanie o udział ludzkiego grzechu w całym tym planie. Czy Syn Boży staje się Synem Człowieczym, dlatego że człowiek zgrzeszył? Czy też dlatego, że Bóg od samego początku śni, marzy o człowieku jako uczestniku życia Bożego, tej trójjedynej intymności? Odpowiedź współczesnej teologii wydaje się skłaniać ku drugiej tezie. Nie mieści nam się w głowie, że Tajemnica Wcielenia swoje motywacje może znajdować w zwichrowanej wolności człowieka. I zaznaczmy, że grzech w tym wszystkim nie jest rozumiany jako odrzucenie doktryny, odrzucenie jakiejś idei czy jakiejś moralności, lecz jako akt nieufności wobec pewnej osoby, wobec pewnego człowieka, wobec historii Jezusa Chrystusa.

Tak, to prawda, że spotykają się dwie wolności. Wolność Boga z wolnością człowieka. I w tę drugą wpisana jest możliwość odrzucenia projektu Ojca, który posyła swojego Syna, aby każdy, kto w niego (u)wierzy, miał życie wieczne.

Jeżeli ludzki grzech cokolwiek sprawia (jego moc sprawcza jest jednak ograniczona), to chyba to, że potrzeba (o tej potrzebie czy też konieczności mówią wszyscy czterej ewangeliści) wywyższyć (tzn. ukrzyżować) Syna Człowieczego. Ale i wtedy Bóg nie przestaje proklamować swojej miłości do człowieka.

ks. Adam Błyszcz