Wiara‎ > ‎

Wszechmocna Rozpacz Judasza i miłość Jezusa

opublikowane: 19 maj 2019, 01:25 przez Leszek Zygmunt   [ zaktualizowane 19 maj 2019, 01:48 przez Redakcja JotJotZet ]

Homilia na V Niedzielę Wielkanocną - Czy rozpacz wszechmocna, a miłość bezsilna?

31 Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. 32 Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. 33 Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. 34 Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35 Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».
(J 13, 31–35)

Krótki fragment dzisiejszej Ewangelii przynależy do mowy pożegnalnej Jezusa Chrystusa, która w Ewangelii św. Jana zajmuje prawie cztery rozdziały (J 13, 31–16,33). Dopiero co Jezus obmył stopy swoim uczniom (J 13, 13–20), objawiając się jako Pan i Mistrz wspólnoty, następnie mówi, iż wie, że jeden z tej wspólnoty Go zdradzi (J 13, 21–30). Tragiczny gest Judasza, dopełniony jego samobójstwem, pozostaje dla nas enigmą. Jan sugeruje, że motywacja działania Judasza to pieniądze, ale mając na uwadze nienawiść arcykapłanów do Jezusa, staje się jasne, że Judasz mógł zarobić znacznie więcej na tej transakcji.

Może zatem mają rację ci, którzy tej motywacji działania upatrują w racjach teologicznych. Judasz, jedyny Judejczyk w gronie galilejskich uczniów Jezusa z Nazaretu, być może przed powołaniem na ucznia Nazarejczyka należał do frakcji Zelotów – podobnie jak Tomasz Gorliwy (ugrupowania na poły terrorystycznego, które przemocą wobec Imperium Rzymskiego chciało przywrócić teokratyczne Królestwo Izraela). To, że Judasz przeżywa jakiś kryzys w swojej relacji do Jezusa, pokazał, krytykując otwarcie kobietę, która tydzień przed śmiercią Mistrza namaściła stopy Jezusa. (J 12, 1–8). Nie spodobało mu się, że zmarnowano tyle pieniędzy na zbyteczny gest, a można było pozyskać tymi pieniędzmi poparcie ludzi. Judasz myśli, mówi i działa jak wytrawny polityk. Skoro Jezus uzyskał tak wielkie poparcie wśród ludu, należało to wykorzystać do samego końca i poświęcić temu wszystko. Rozchodzą się drogi Judasza i Jezusa. Obydwaj wierzą w innego Boga, obydwaj mają inny obraz Boga. Być może Judasz uważa ostatecznie Jezusa za heretyka, który swoim nauczaniem i działaniem nie doprowadzi do odtworzenia Królestwa Izraela, więcej, doprowadzi do unicestwienia marzeń Judasza. Rozczarowanie musiało być dotkliwe. Tak duży ładunek negatywnych emocji mógł doprowadzić do decyzji zdrady Jezusa.

Judasz opuszcza zgromadzenie uczniów, ostatnią wieczerzę. Jest noc i ciemność, które już nigdy nie opuszczą serca Judasza.

Jezus podejmuje próbę interpretacji tego wszystkiego, wychodząc ze swojego doświadczenia Boga, Ojca. To jest Jego perspektywa oglądania ludzkiej historii. Również, a może przede wszystkim, swojej śmierci, która przez tych, którzy pozbawieni są tej perspektywy, widziana była jako absolutny koniec, jako definitywna porażka.

Jezus w tym krótkim fragmencie nie tylko próbuje interpretować swoją męczeńską śmierć. Mówi także o miłości. To nie uczucie, sympatia, które łączą człowieka z człowiekiem, ale postawa wobec drugiego człowieka. Jezus niejako od razu podaje metrum, kryterium takiej miłości: Miłujcie się tak, jak ja was umiłowałem. Gdyby szukać bardziej precyzyjnych wskazówek, trzeba byłoby się odwołać do tego, co stanowi niejako obramowanie dzisiejszego fragmentu: po pierwsze to gest obmycia stóp (J 13, 1–11), a po drugie deklaracja Jezusa, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15, 13).

Czy ta miłość ma jakąś granicę? Czy Judasz został z tej miłości wyłączony? Jezus rozpoczyna swoje orędzie do uczniów, kiedy ten opuszcza ich zgromadzenie, tak jakby Jezus czekał, aż Judasz sobie pójdzie. Z drugiej strony nie możemy zapomnieć, że Jezus w swoim życiu (tak jak opowiadają to życie czterej ewangeliści) raz jeden użył słowa przyjaciel, zwracając się do pojedynczego człowieka, w takim bezpośrednim dyskursie:

Zdrajca zaś dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!». 49 Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go. 50 A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu, po coś przyszedł?» Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i pochwycili Go.
(Mt 26, 48–50)

I dopiero teraz staje się jasne, co znaczy, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Judasz w tę miłość zostaje włączony i tą miłością zostaje ogarnięty. I proszę mi wierzyć, że samobójstwo Judasza nie stanowi pytania, czy wolność Judasza jest silniejsza od miłości Jezusa. To nie jest kwestia metafizyczna. To kwestia egzystencjalna, gdyż wolność Judasza naznaczona jest rozpaczą. Czy ta rozpacz jest silniejsza od miłości Jezusa? Czy nasza rozpacz (gdyż Judasz jest w każdym z nas) jest silniejsza od miłości Jezusa?

ks. Adam Błyszcz