Wiara‎ > ‎

Wskazanie, co robić, a nie co mówić

opublikowane: 14 lip 2018, 08:02 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 14 lip 2018, 08:08 ]

Homilia na XV niedzielę zwykłą

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!»
I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!»
Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
(Mk 6, 7-13)

Misja Jezusa nie jest misją samotnika. Utworzył grupę uczniów, która składała się z Dwunastu, w której prym wiódł Szymon Piotr i być może Judasz Iskariota, który w Ewangelii św. Jana przedstawiany jest jako ten, który odpowiedzialny był za finanse całej grupy. Poza tymi Dwunastoma w grupie uczniów istniał jeszcze krąg siedemdziesięciu osób (ta liczba ma raczej charakter symboliczny, w rzeczywistości mogło ich być więcej lub mniej). Ta liczba siedemdziesięciu może nawiązywać do Księgi Liczb:

16 Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: «Zwołaj mi siedemdziesięciu mężów spośród starszych Izraela, o których wiesz, że są starszymi ludu i nadzorcami, i przyprowadź ich do Namiotu Spotkania; niech tam staną razem z tobą. 17 Wtedy Ja zstąpię i będę z tobą mówił; wezmę z ducha, który jest w tobie, i dam im, i będą razem z tobą dźwigać ciężar ludu, a ty go sam już więcej nie będziesz musiał dźwigać.
(Lb 11, 16–17)

Uczniowie Jezusa mają zatem uczestniczyć w Jego misji. Zastanawia fakt, że Marek to rozesłanie uczniów umiejscawia zaraz po porażce, jaką Jezus poniósł w swoim rodzinnym Nazarecie, w którym Jego słowo zostało odrzucone. Tak, jakby chciał zasugerować, że decyzja wysłania Dwunastu z misją mogła być rezultatem tej klęski. Jakby Jezus przyznał się do tego, że nie przekona ludzi, przynajmniej tych najbliższych, w Nazarecie i jego okolicach, którzy mogli słyszeć te wszystkie bzdury, które były o Nim opowiadane bez pomocy Dwunastu. Być może ten epizod pozwala nam zrozumieć zuchwałą deklarację św. Pawła, która sprawia tyle kłopotów egzegetom:

24 Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.
(Kol 1, 24)

W tym krótkim fragmencie posłania uderza brak tego, co Jezus poleca posłanym mówić lub robić. Wiemy tylko, jak mają robić. Czyżby ta metoda miała być właśnie samym przesłaniem? Albo też Marek zakłada, że ci, którzy słuchają jego Ewangelii, wiedzą, jakie było lub mogło być przesłanie samego Jezusa. Ewangelie nie rodzą się w pustce. One powstawały we wspólnotach, w Kościołach, które już znały Jezusa i wierzyły w Niego.

Jaka byłaby zatem metodologia głoszenia? Jezus postuluje ubóstwo: uczniowie mają nie zabierać ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. W gruncie rzeczy takie ubóstwo, ma gwarantować wolność. Rzeczą ważną jest dla zrozumienia tego warunku fakt, że Jezus prowadzi wędrowny tryb życia. Nie ma ani domu, ani małżeństwa. Utrzymuje się dzięki wsparciu przyjaciół, być może wykonując jakieś drobne prace stolarskie. I takiego wędrownego stylu życia, wydaje się, że oczekuje od swoich uczniów. To, rzecz jasna, trudno realizować w sytuacji Kościoła, który wykształcił struktury wymagające utrzymania i zabiegania o pieniądze. Kościół nie jest już wspólnotą w drodze.

Marek zaznacza niejako pośrednio, co było treścią misji tych Dwunastu. Wzywali do nawrócenia i okazywali, wyposażeni przez Jezusa w moc, bliskość i czułość tym, którzy cierpieli.

Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien.

ks. Adam Błyszcz