Wiara‎ > ‎

Wpatrzeni w Świętą Rodzinę

opublikowane: 31 gru 2018, 01:23 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 6 sty 2019, 05:47 ]
Zatrzymując wzrok na ikonie Świętej Rodziny, w której wzrastałeś, podobnie jak każdy z nas wzrastał w swojej rodzinie, chcemy Ci, Jezu, opowiedzieć o naszej miłości, o naszym pragnieniu prawdziwej miłości, o naszym pragnieniu kochania i bycia kochanym.

Dziękuję Ci za moich rodziców, z których jestem.

Dziękuję Ci za człowieka, który towarzyszy mi w drodze do domu Twojego Ojca. Oby nas przyjął w momencie, w którym nasza droga dobiegnie kresu. I spraw, abym pomimo moich ograniczeń i całej mojej ludzkiej słabości, mógł być dla tej osoby odbiciem, refleksem Twojej miłości, która nigdy nie szukała i nie szuka. Miłości bezwarunkowej.

Dziękuję Ci, że w tym naszym tak pustynnym świecie sprawiasz, że zakwitają tak piękne kwiaty jak miłość małżonków Klary i Henryka Petrillo. Miłość jest czymś możliwym.

Chcę Twojej miłościwej uwadze przedstawić także tych moich braci i siostry, których plany małżeństwa legły w gruzach. Przedstawiam Ci tych, którzy przeżywają swoje małżeństwo jako gorzką samotność, widząc w nim przekleństwo swojego życia. Przedstawiam Ci także tych, którzy podjęli decyzją o rozwodzie, gdyż nie chcieli żyć w codziennym wyobcowaniu. Również oni żyją nostalgią prawdziwej miłości, której przeciwieństwem nie jest nienawiść, ale jak mówił Twój prorok, św. Franciszek z Asyżu, posiadanie.

Ta nostalgia w jakimś sensie stanowi wyznanie, że nasz egoizm i grzech nie są definitywnym słowem o człowieku, i nawet „jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko”. (por. 1 J, 3, 20) Jego ufność, którą pokłada w nas, Jego wiara w nas tworzy nas na nowo. W ten sposób Twój Ojciec odnawia w nas pierwotny obraz, który został wpisany przy stworzeniu Adama i Ewy.

W sposób szczególny polecam Ci samotne mamy, które muszą z determinacją i samotnością wychowywać swoje dzieci. Dotknij ich kobiecego serca, aby uwierzyły w swoją wartość.

Twojej braterskiej miłości polecam także dzieci, które każdego dnia muszą mierzyć się z uczuciową nieobecnością swoich rodziców.

Wierzę, że Ty, który wskrzesiłeś syna biednej wdowy z Nain, potrafisz wyprowadzić wszystkie te osoby z grobu ich uśmierconej miłości.

I na końcu wyznaję przed Tobą, sprawiedliwym i miłosiernym Sędzią, mój grzech i mój egoizm. I proszę o przebaczenie. I proszę zarazem, abyś naprawił to, czego ja już naprawić nie mogę.

ks. Adam Błyszcz