Wiara‎ > ‎

Sens Wieczernika dla nas

opublikowane: 24 cze 2019, 13:29 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 24 cze 2019, 13:31 ]

Homilia na Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

11 Lecz tłumy dowiedziały się o tym i poszły za Nim. On je przyjął i mówił im o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. 12 Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». 13 Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni odpowiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». 14 Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu!» 15 Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. 16 A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. 17 Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały.
(Łk 9, 11–17)

Ten fragment Ewangelii dzisiejszej niedzieli w Kościele we Włoszech uzasadniony jest tym, że niedziela po uroczystości Przenajświętszej Trójcy (tydzień temu) to świętowanie Bożego Ciała. Na mocy konkordatu między Republiką Włoską a Watykanem postanowiono przenieść uroczystość Bożego Ciała z czwartku na niedzielę. Mamy zatem okazję w realiach włoskiego Kościoła (w realiach polskiego Kościoła mieliśmy okazję do tego w ubiegły czwartek) wrócić do Wieczernika, gdyż tam została ustanowiona Eucharystia. Stało się to na kilkanaście godzin przed śmiercią, egzekucją Jezusa Chrystusa. Spożywa On ostatni posiłek ze swoimi uczniami (ostatnia wieczerza według Ewangelii w narracji Jana), spożywa On kolację paschalną według Ewangelii w narracji Łukasza, Marka i Mateusza). To ostatni moment, w którym może w sposób czytelny dla odbiorcy i jednoznaczny zinterpretować swoją męczeńską śmierć. Będąc przybitym do krzyża, utraci zdolność wyraźnego wysławiania się. Ślady tego mamy w ewangelicznych zapisach Męki Pańskiej. A zatem wieczerza paschalna, ta narracja synoptyczna (Łukasz, Marek, Mateusz) swoje odzwierciedlenie znajduje także w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian (napisanym między 52 a 56 rokiem naszej ery, a zatem jakieś 20–25 lat po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa):

23 Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb 24 i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę». 25 Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę». 26 Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.
(1 Kor 11, 23–26)

Oznaczałoby to, że to i takie rozumienie Wielkiego Czwartku było dominujące w rodzących się wspólnotach chrześcijańskich i doprowadziło do wykształcenia bardzo wcześnie zwyczaju sprawowania Eucharystii, która miała imitować ostatnią wieczerzę paschalną Jezusa Chrystusa. Czyżby autor ostatniej Ewangelii, Jan miał coś przeciw tej tradycji, skoro opisując ten ostatni posiłek Pana z uczniami, pomija słowa Ustanowienia („To jest ciało moje...”, „To jest krew moja…”, „To czyńcie na moją pamiątkę…”), a wprowadza epizod obmycia stóp, o którym milczą Łukasz, Mateusz i Marek?

Przyjmijmy, że racja jest po stronie tych trzech i Pawła, którego w Wieczerniku nie było, ale jego zapis w Pierwszym Liście do Koryntian jest śladem tego, jak mocna to była tradycja i przekonanie dla pierwszej czy drugiej generacji chrześcijan[1].

Co zatem wydarzyło się tamtego wieczoru (Pierwsze dni kwietnia roku 30?) w Wieczerniku? Jezus spożył z uczniami, którzy stanowili Jego nową rodzinę, wieczerzę paschalną. Możemy założyć, że w tej kolacji paschalnej udział wzięły żony niektórych apostołów i ich dzieci, bo oni także należeli do tej mesjańskiej wspólnoty. Jak taka wieczerza miała wyglądać, wiemy dobrze, bo do naszych czasów przetrwał starożytny żydowski traktat Pesachim opisujący przygotowania do świętowania Paschy. Uczta składała się z czterech etapów. Każdy kończył się wzniesieniem toastem błogosławionego wina. Każdy z uczestników pił z własnego kielicha. W trakcie kolacji najmłodszy z uczestników (Kto to był tam wtedy w Wieczerniku? Któreś z dzieci Szymona Piotra?) stawiał pytanie temu, który przewodniczył tej bardzo rytualnej kolacji: Dlaczego my dzieci tej nocy jeszcze nie śpimy? I wtedy ten, który kolacji przewodniczył (w naszym przypadku nie ulega wątpliwości, że był to Jezus), opowiadał historię wyzwolenia Hebrajczyków z Egiptu. Tej nocy w grze jest wolność!

Kiedy zestawiamy Pesachim z opowiadaniami synoptyków, uświadamiamy sobie znaczenie dwóch różnic. Jezus zaprasza, więcej – nastaje na to, aby uczniowie wino spożywali z jego kielicha, gdyż po błogosławieństwie wina przekazuje go uczniom. I drugi szczegół: utożsamia się z błogosławionym winem i chlebem, czyniąc w ten sposób aluzję do swojego człowieczeństwa.

Czymże zatem jest Eucharystia? To celebrowanie człowieczeństwa Syna Bożego, który w tymże człowieczeństwie wydał się dla naszego zbawienia, dla naszej wolności. Ale nie jest to celebracja w pojedynkę. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na pewien szczegół, o którym mówi Łukasz w dzisiejszej Ewangelii: Jezus zgłodniałym słuchaczom każe usiąść w grupach po mniej więcej pięćdziesiąt osób. Nie chodzi o to, aby ci zgłodniali i spragnieni słowa czy sensu ustawili się gęsiego, wzięli swój kawałek rozmnożonego chleba i ryby i odeszli, aby w samotności, w swoim kąciku zjedli to, co dostali od Pana. Mają stanowić wspólnotę. Jeśli nasze przeżywanie Eucharystii nie prowadzi nas do zbudowania wspólnoty, to staje się bezużyteczne.

Ks. Adam Błyszcz

[1] Pamiętajmy i o tym, że te pierwsze wspólnoty żyły dwoma sakramentami: chrztem i Eucharystią właśnie. Nie odkryto jeszcze pełnego znaczenia sakramentu pojednania. Jego czas nadejdzie dopiero!