Wiara‎ > ‎

Przestrzegać, udoskonalić, odczytać na nowo

opublikowane: 12 lut 2017, 01:27 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 13 lut 2017, 01:50 ]
Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
(Mt 5, 17-37)

Liturgia słowa ostatnich niedziel (ale i kolejnych) zachęca nas do wysłuchania Kazania na Górze. Warto tej lekturze poświęcić nieco czasu i uwagi. Dzisiejszy fragment dotyczy konfrontacji Jezusa Chrystusa z Torą. Tora to pierwszych pięć ksiąg Biblii (są to Księgi: Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb oraz Powtórzonego Prawa). Żydzi przypisywali je autorstwu Mojżesza. Tora w tradycji żydowskiej posiadała wartość wiążącą Słowa, Woli Boga wobec narodu i wobec pojedynczego Izraelity. Gdyby szukać w chrześcijaństwie odpowiednika Tory, należałoby wskazać na postać samego Jezusa Chrystusa (chociaż z tytułu egzegetycznej uczciwości trzeba powiedzieć, że u Mateusza sama ewangelia nigdy nie zajmuje miejsca Tory).

Dyskutować z Torą oznaczało dyskutować z samym Bogiem. Czy wierzący ma do tego prawo? Czy wierzący Jezus Chrystus miał prawo dyskutować z Torą? To pytanie nie jest czymś abstrakcyjnym, gdyż każde pokolenie wierzących staje przed tym samym problemem: jak odnieść się do Tradycji, która ma sankcję boskości, a zatem wydaje się (więcej, jest!) wiążąca w sytuacji zmieniającego się społeczeństwa?

Co oznacza, że Jezus przyszedł wypełnić Torę? To pytanie stawiam, mając przed oczami te wydarzenia opowiedziane przez ewangelistów, które raczej kwestionują Jego posłuszeństwo przepisom zawartym w Pięcioksięgu? Włoski teolog i egzegeta (przed dwudziestu kilku laty mój profesor z Gregoriany) Massimo Grilli powiada, że to „wypełnić” można interpretować na trzy sposoby:
  1. nie przyszedłem znieść, ale przestrzegać;
  2. nie przyszedłem znieść, ale udoskonalić;
  3. nie przyszedłem znieść, ale odczytać Prawo na nowo w sposób pełny [1].
Jak odnieść się zatem do takiej Tradycji? Jak zmierzyć się z takim Słowem? Jesteśmy skazani na Muzeum czy też możemy zdobyć się na interpretację, która odczyta na nowo Prawdę Słowa?

W kwietniu upłynie rok od ogłoszenia przez naszego Ojca Świętego papieża Franciszka adhortacji apostolskiej Amoris Laetitia. Nie brakuje takich, nawet wśród wybitnych hierarchów Kościoła, którzy Franciszka oskarżają o zdradę Tory, o zdradę doktryny katolickiej. Franciszek w swoim nauczaniu wydaje się być wiernym synem Soboru Watykańskiego II, na otwarcie którego Jan XXIII wypowiedział znamienne zdanie: „Czym innym jest istota starodawnej nauki stanowiącej skarbiec wiary, a czym innym jest sposób jej wyrażania”. To oznacza, że trzeba wnikliwej lektury tego, czym jest owa starodawne nauka stanowiąca skarbiec wiary i potrzeba wyjątkowej wrażliwości dla znalezienie stosownego języka, aby współczesnemu człowiekowi tę prawdę wyrazić. To zadanie, które staje przed całym Kościołem, przed każdym z nas.

ks. Adam Błyszcz

[1] Massimo Grilli, Il discorso della montagna. Utopia o prassi quotidiana?, Bologna 2016, str. 87- 90.

Fot. Fresk Fra Angelico, Kazanie na Górze, we florenckim klasztorze San Marco