Wiara‎ > ‎

Otworzyć oczy

opublikowane: 2 gru 2017, 02:03 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 2 gru 2017, 02:04 ]

Homilia na pierwszą niedzielę adwentu

33 Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. 34 Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. 35 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. 36 By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. 37 Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!».
(Mk 13, 33–37)

Rozpoczyna się adwent. Kolejny, nowy rok liturgiczny. Będzie nam w nim (podczas liturgii niedzielnych mszy) towarzyszył święty Marek. Jego ewangelia uważana jest za najstarszą (chociaż nie jest to najstarszy dokument Nowego Testamentu – za taki uchodzi Pierwszy List świętego Pawła do Tesaloniczan).

Dzisiejszy fragment, chociaż nie tak dostojny jak ten Mateuszowy sprzed tygodnia, przedstawia nam nadejście Syna człowieczego na końcu czasów, w Dzień ostateczny, i próbuje nam powiedzieć, w jaki sposób tego nadejścia oczekiwać.

Raz jeszcze wypada podkreślić, że ten Dzień nie przynależy do logiki historii ludzkości. To nie jest tak, że historia człowieka musi zakończyć się Paruzją, nadejściem Pana. Ten dzień wynika z wolności Boga, a nie z logiki historii. To nie oznacza jednak, że nadejście tego dnia, Paruzji nie jest czytelne. Że uważna lektura rzeczywistości pozwala odczytać znaki rychłego Nadejścia Pana!

Pierwszym warunkiem tego odczytania jest czuwanie. Jezus mówi o tym, żeby mieć oczy szeroko otwarte. Tydzień temu obydwie grupy (tak ci, którzy weszli do dziedzictwa Królestwa, jak i ci, którzy zostali potępieni) skarżyły się jednakowo: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym... albo spragnionym… jako przybysza… albo że byłeś nagi.. Kiedy widzieliśmy cię chorego lub w więzieniu... (Mt 25, 37;44).

Oto okazuje się, że pierwszą powinnością chrześcijan, uczniów Chrystusa jest posiadanie otwartych oczu, widzenie. Patrzenie. Ta postawa czujności, czuwania („czuwajcie”), żeby wrócić do świętego Marka, który nas dzisiaj prowadzi, podkreślana w tak krótkim fragmencie aż trzy razy, sprawia, że uświadamiamy sobie, że ta postawa jest czymś fundamentalnym dla chrześcijanina. Ojcowie pustyni widzieli w czujności źródło wszystkich cnót chrześcijańskich.

Wygląda to tak, że żyjemy jakby w czasie naznaczonym nieobecnością Pana. W przypowieści Jezus mówi o tym, że gospodarz wybrał się w podróż i sługom powierzył swoje mienie. Czy w odźwiernym można widzieć figurę biskupa, czy wręcz samego świętego Piotra, pozostaje sprawą sporną. Ta sugestia nieobecności nie pozwalała jednakże chrześcijanom pierwszej czy drugiej generacji mówić o Powrocie Pana. Mówili o Nadejściu Pana.

Co to znaczy czuwać? Jeśli powiązać to z wezwaniem do otwarcia oczu, to wydaje się, że takim podstawowym wymiarem czujności, czuwania jest świadomość tego, kim się jest (uczniem Jezusa) i jakie się ma zobowiązania, powinności tak wobec innych, jak i we wspólnocie uczniów Pana, w Kościele.

ks. Adam Błyszcz