Wiara‎ > ‎

Odrzucone orędzie

opublikowane: 11 lip 2019, 05:38 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 11 lip 2019, 05:40 ]

Homilia na XIII niedzielę zwykłą

51 Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy 52 i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. 53 Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. 54 Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» 55 Lecz On odwróciwszy się zabronił im. 56 I udali się do innego miasteczka. 57 A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!» 58 Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». 59 Do innego rzekł: «Pójdź za Mną!» Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!» 60 Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!» 61 Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!» 62 Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».
(Łk 9, 51–62)

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii zaskakuje fakt nieudzielenia Jezusowi – pielgrzymowi gościny przez Samarytan. To o tyle zdumiewające, że w kulturze ludów zamieszkujących Bliski Wschód udzielenie gościny było (i jest do dzisiaj) czymś świętym.

Jezusowi – z racji etnicznych (jest Żydem) oraz z racji religijnych (pielgrzymuje do sanktuarium jerozolimskiego) jakaś wioska samarytańska odmawia udzielenia gościny. Nie chcą przyjąć Jezusa – pielgrzyma. Dziwi to o tyle bardziej, że Jezus w swoim nauczaniu nie ukrywał swojej sympatii dla Samarytan, których pobożni Żydzi uważali za odszczepieńców.

To przecież ewangelista Łukasz przechował Jezusową przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (por. Łk 10, 25–37). I on opowiada epizod o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych, z których tylko jeden wrócił podziękować Jezusowi. Samarytanin właśnie (por. Łk 17, 11–19).

Jak zachować się wobec odrzucenia? Pytanie, które nurtuje wielu z nas, gdyż wielu z nas obserwując sytuację współczesnego Kościoła, uświadamia sobie, że Jego orędzie jest odrzucane.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewne konieczne rozróżnienie. My, Kościół zachodni, należący do obszaru transatlantyckiego (Europa, USA i Kanada), nie jesteśmy Kościołem prześladowanym. Kościołami prześladowanymi są Kościoły Azji i Afryki. My jesteśmy Kościołem ignorowanym i odrzuconym. I to odrzucenie też należy widzieć w specyficzny sposób. Uczestniczyłem ostatnio w uroczystości Bożego Ciała w procesji miejskiej. Brał w niej udział również burmistrz miasta, w którym mieszkam. Szedł przepasany wstęgą w barwach włoskich. Strażnicy miejscy nieśli chorągiew miasta. My wciąż żyjemy taką relacją Kościół – miasto, którą w IV w. zaproponował cesarz Konstantyn. I dobrze nam z tym. Miasto pozwala nam używać swoich placów i szkół do głoszenia orędzia Jezusa Chrystusa, możemy ulicami miasta przechodzić z naszymi procesjami. Zaiste, nie jesteśmy dyskryminowani. Na czym zatem polega to odrzucenie, o którym wspomniałem? Ono dokonuje się nie tyle na placu miasta, ile przy rodzinnym stole. Uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy więcej źródłem sensu czy też interpretacji ludzkiej egzystencji dla naszych dzieci i wnuków. One bardziej słuchają miasta niż Kościoła! I najzwyklej w świecie nie wiemy jak się odnieść do tego lekceważenia. Jak zmierzyć się z tym, że świat (reprezentowany przez młode pokolenie) nie chce przyjąć naszego orędzia.

Z podobnym pytaniem musieli się zmierzyć apostołowie Jezusa. Jan i Jakub (dwie osoby kluczowe dla tworzącego się Kościoła) proponują swoje rozwiązanie: spalić, zniszczyć miasteczko samarytańskie, które odmówiło gościnności Jezusowi. Jezus nie akceptuje ich rozumowania. Ich myślenie nie przystaje do Jego logiki. To nie pierwszy epizod, w którym tych dwóch wybitnych apostołów wykazuje niezrozumienie misji Jezusa. Ewangelista Marek pisze, że kiedy Jezus zapowiada po raz trzeci swoją haniebną śmierć, ci dwaj mają czelność prosić Pana o szczególny przywilej:

«Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». 36 On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» 37 Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie». 38 Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» 39 Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie.
(Mk 10, 35-39)

Jeśli dzisiaj chcemy znaleźć właściwą odpowiedź (właściwa oznacza zgodną z wolą Pana, Jezusa Chrystusa) na pytanie, jak zachować się wobec odrzucenia, którego doświadczamy ze strony świata, musimy dobrze widzieć dramat rodzącego się Kościoła, który w takiej sytuacji wystawiony został na dwie pokusy. Pierwszą była myśl o zemście, unicestwieniu tych, którzy nas nie chcą. Druga pokusa to myśl, że można coś dla siebie, dla instytucji Kościoła uzyskać; że coś nam się należy.

Obydwie pokusy unicestwiają wiarygodność przesłania Jezusa Chrystusa, który przecież, jak napisze kilkadziesiąt lat po Jego śmierci i zmartwychwstaniu, św. Paweł w liście do Filipian:

To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. 6 On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem
(Flp 2, 5–6)

NIE SKORZYSTAŁ ZE SPOSOBNOŚCI!

ks. Adam Błyszcz