Wiara‎ > ‎

Nie jestem

opublikowane: 16 gru 2017, 05:48 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 16 gru 2017, 05:49 ]

Homilia na trzecią niedzielę Adwentu

6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. 7 Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. 8 Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości. 19 Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», 20 on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». 21 Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» 22 Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» 23 Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». 24 A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. 25 I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» 26 Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, 27 który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». 28 Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
(J 1, 6-8; 19-28)

Człowiek. Mężczyzna. Jan. Bez żadnego względu na fakt, że pochodzi z rodziny kapłańskiej. Nic o jego korzeniach społecznych czy plemiennych. Jedyną informacją mającą sens i wartość dla jego tożsamości, że to człowiek posłany przez Boga. Świadek. Tak jak tydzień temu, kiedy został ukazany jako funkcja Mesjasza. Obszerniej zostaje powiedziane, kim nie jest, niż kim jest. To być może również dlatego, że w czasie, kiedy powstawała Ewangelia św. Jana, nie brakowało takich, którzy w środowisku żydowskim odwoływali się do Jana Chrzciciela i przeciwstawiali go postaci Jezusa. A przecież i dzisiaj nie brakuje teologów, którzy w Jezusie widzą kogoś, kto jakiś czas spędził w kręgu uczniów Chrzciciela.

Jan niewątpliwie wzbudził wielkie poruszenie wśród Żydów i doskonale wpisał się w tęsknotę za Mesjaszem. To pewnie dlatego zjawiają się u niego przedstawiciele liderów religijnych Izraela, aby wybadać jego misję i jego poglądy. Czy widzą w nim zagrożenie dla swojej pozycji strażników prawdziwej wiary w Jahwe i w Jego Mesjasza?

Jan nie jest Mesjaszem! Nie jest także Eliaszem. Według wierzeń żydowskich Eliasz nie umarł, a został porwany do nieba. Ten prorok to jedna z trzech największych postaci Starego Testamentu (obok Abrahama i Mojżesza) i, jak wierzono, miał powrócić, aby zapowiedzieć Mesjasza:

23 Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego.
(Ml 3, 23)


Jan, mimo że powtarzał, że nie jest Eliaszem, to ubierał się jak on. A przecież sam Jezus widział w nim Eliasza.

12 Rzekł im w odpowiedzi: «Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. 13 Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane».
(Mk 9, 12–13)

Również na trzecie pytanie inkwizytorów, czy jest prorokiem, odpowiada negatywnie: Nie jestem! Jan jakby unikał prostych kategorii, w które chcieliby go zamknąć ci, którzy próbowali go rozczytać w świetle mesjańskiej tradycji. To zresztą stała pokusa, która towarzyszy przywódcom religijnym, kapłanom i znawcom Pisma: kontrolować, autoryzować lub przeszkadzać, być przekonanym, że tylko oni posiadają środki, narzędzia do prezentowania woli Boga i do rozpoznania Jego obecności w historii.

Jan zatem swojej tożsamości nie będzie szukał w kategoriach przeszłości, ale w Jutrze, które już jest i na które ma naprowadzać lud. Tożsamość znaku, który nie zatrzymuje uwagi na sobie.

ks. Adam Błyszcz