Wiara‎ > ‎

Między sanktuarium a gabinetem kosmetologicznym

opublikowane: 4 lis 2017, 14:16 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 6 lis 2017, 01:11 ]

Homilia na 31. niedzielę zwykłą

Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
(Mt 23, 1–12)

Jezus atakuje prawowitych pasterzy swojego ludu. Byli uznanymi autorytetami, ekspertami od wiążącej interpretacji Słowa Bożego. Funkcjonowali (lub chcieli funkcjonować) jako wzorce do naśladowania. Aż korci, aby postawić pytanie, czy krytykę Jezusa można widzieć tylko w odniesieniu do judaizmu i liderów Jego ludu. Czy też Jezus piętnuje wady i uchybienia, które towarzyszą każdej religii i można je rozpoznać także u pasterzy chrześcijaństwa, czy mówiąc wprost u pasterzy Kościoła rzymskokatolickiego.

Główny zarzut Jezusa polega na tym, że pasterze nie przestrzegają tego, czego sami nauczają, co sami interpretują. To zarzut hipokryzji, obłudy! Nie jedyny, gdyż Jezus powiada o pasterzach swojego ludu, że „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą”.

Mam wrażenie, że Jezusowi udaje się uchwycić pewien mechanizm obróbki, manipulacji religijnej. Otóż uczeni w Prawie, doktorzy Słowa, interpretując Słowo, prowadzą do wytworzenia przykazania, które ma strzec Słowa i prowadzić ku głębszemu rozumieniu słowa. Z czasem jednak przykazanie staje się czymś, co przysłania Słowo, przygłusza Słowo. Czy to choroba tylko judaizmu czasów Jezusa, czy także chrześcijaństwa?

Jezus, krytykując swoich przeciwników, próbuje zdemaskować ich intencje. Wszystko, co czynią, czynią, aby się ludziom przypodobać. Mamy do czynienia z jakimś ekshibicjonizmem religijnym, w którym doświadczenie Boga podporządkowane jest jakimś antropologicznym projektom! Jakim? Można stworzyć litanię takich celów, którym zostaje podporządkowane doświadczenie religijne, ale wydaje się, że te najważniejsze sprowadzają się do trzech:
  • władza nad drugim człowiekiem;
  • posiadanie – spieniężenie;
  • swoista kosmetologia – na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma to większego znaczenia, ale daje do myślenia fakt, jak wielką wagę wielu duchownych przywiązuje do koloru swoich szat. Jak często zdarza się, że ten czy ów biskup, rozmawiając, bez ustanku poprawia pierścień biskupi lub gładzi krzyż zawieszony na sutannie. Zdaje się to funkcjonować w przestrzeni jakiejś kobiecej, zniewieściałej biżuterii niż znaków mających naprowadzić na tajemnicę.
Na koniec zapytajmy o intencje Jezusa krytykującego owych pasterzy. Czy on ich krytykuje, obnaża, demaskuje, aby ich potępić, czy też po to, aby ich otrzeźwić, naprowadzić na nowo na Słowo, które daje życie i nie pozwala żyć w iluzji?

ks. Adam Błyszcz