Wiara‎ > ‎

Kwestia szczęścia (wiecznego)

opublikowane: 14 paź 2018, 12:32 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 14 paź 2018, 13:19 przez Leszek Zygmunt ]

Homilia na XXVIII niedzielę zwykłą

17 Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» 18 Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 19 Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». 20 On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». 21 Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» 22 Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. 23 Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». 24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» 27 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».
(Mk 10, 17-27)

Dzisiejszy fragment Ewangelii to swoisty obiad z dwoma daniami kuchni żydowskiej, zakończony wystawieniem rachunku. To oczywiste, bo za wszystko trzeba płacić.

Pierwsze danie


Do Jezusa przybiega człowiek (zwykliśmy mówić młodzieniec, ale u Marka nie ma niczego, co wskazywałoby na młody wiek tego człowieka. Młodzieńcem określa go św. Mateusz w swojej wersji tego epizodu) i stawia Mu zasadnicze pytanie: co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Pobożny Żyd pyta innego pobożnego Żyda o życie wieczne. To kwestia religijna, która niekoniecznie musi obchodzić współczesnego zeświecczonego czytelnika Ewangelii. Kto dziś jest zainteresowany życiem wiecznym?

Może udałoby się to pierwsze danie jakoś przyprawić, aby uczynić je strawnym dla współczesnego człowieka. Może szczypta egzystencjalizmu? Gdyby w pytaniu o życie wieczne dostrzec pytanie o szczęście, którego śmierć złamać nie może. Któż z nas nie chce być szczęśliwym? I któż z nas nie chciałby, aby to szczęście było wieczne?

Musimy jednak pamiętać, że pytanie postawione przez anonimowego człowieka jest pierwotnie pytaniem religijnym i zaproponowane tłumaczenie, które koncentruje się na szczęściu, może być dalekie od żydowskiej mentalności bohaterów tego Markowego epizodu.

Odpowiedź Jezusa także nastręcza niemałych trudności. Żeby osiągnąć życie wieczne [szczęście wieczne], należy przestrzegać przykazań. Jezus wymienia niektóre przykazania Dekalogu. I nie posiadamy się ze zdumienia, gdyż wśród tych wymienionych przykazań brakuje tych, które odnoszą się do Boga! To brzmi trochę jak wyznanie zsekularyzowanego Europejczyka, który na przełomie XX i XXI wieku twierdzi, że nieważne w co lub w kogo wierzysz, lecz istotne jest to, jak postępujesz!

Możemy tak myśleć, ale nie sposób nie zauważyć pewnej uwagi nieżyjącego kardynała Lustigera, arcybiskupa Paryża. On, chrześcijanin i zarazem potomek będzińskich Żydów, zwraca uwagę, że Dekalog chrześcijański i żydowski nieco się różnią. W obydwu są dwie tablice: boska i bliźniego, ale w Dekalogu żydowskim przykazanie szacunku wobec ojca i matki przynależało do tablicy boskiej. W naszej zaś wersji czwarte przykazanie otwiera tablicę bliźniego.

Czyżby Jezus pozwolił sobie na pewną grę ze słuchaczem lub z czytelnikiem? Nie przywołuje wprost kwestii wiary w Boga, ale odwołując się do konieczności szacunku dla ojca i matki, przywołuje jednak przykazania pierwszej tablicy.

Drugie danie

Z kim mamy do czynienia? Człowiek stawiający Jezusowi pytanie pozostaje anonimowy, ale na podstawie Markowej opowieści możemy nakreślić jego tożsamość. Bogaty, trapiony pewnym religijnym niepokojem, wydaje się obeznany z tradycją ojców i posiada niewątpliwie znajomość Prawa, Tory. To także stanowi jego bogactwo.

Rachunek

W życiu wszystko kosztuje. Również życie wieczne [szczęście wieczne] ma swoją cenę. Jezus odkrywa, że pytającemu czegoś brakuje. I wydaje się, że znajduje receptę na ten deficyt!

Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!
(Mk 10, 21)

Mam takie wrażenie, że propozycja Jezusa jest przewrotna. Pan zdaje się mówić, chcesz posiąść życie wieczne (które przecież jest darem i łaską, a nie logicznym rezultatem naszych zabiegów), to przekreśl Twoją dotychczasową tożsamość! Do dziś byłeś bogaty – od dziś zrezygnuj z tego bezpieczeństwa, którą dają pieniądze. Jesteś przekonany, że rozumiesz, na czym polega tradycja Ojców – przyjdź do mnie i patrz na moje plecy (materialne znaczenie pójścia za kimś).

Przekreśl swoją tożsamość. Kilka lat temu Andrea Riccardi, założyciel wspólnoty Sant’Egidio, opublikował książkę Peryferie, kryzys i nowość dla Kościoła. Opowiada w niej historię pewnego włoskiego księdza, który zdawał się robić wielką karierę kościelną. Dobrze wykształcony, w pewnym momencie zaczyna żyć jak bezdomny. Jada w jadalniach dla bezdomnych. Jego przyjaciele spotykają go, gdy odmawia brewiarz na chodniku, pod uliczną lampą, bo mieszka w jakimś pokoju, w którym nie ma prądu. Ostatecznie rezygnuje z kapłaństwa i pisze do swoich przyjaciół: „nigdy wcześniej nie byłem bardziej chrześcijaninem!”.

Ile jesteśmy w stanie zapłacić za życie wieczne [szczęście wieczne]?

Każdy, kto stawia to pytanie, musi rozsądzić w sumieniu sam.

ks. Adam Błyszcz CR