Wiara‎ > ‎

Król sumienia

opublikowane: 19 lis 2016, 02:41 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 19 lis 2016, 04:44 ]
Pan Wszechświata jest najpierw Panem sumienia. Trzeba było właśnie uznać, poddać się poruszeniom sumienia, aby temu umierającemu skazańcowi, wbrew wszelkiej oczywistości, powierzyć swój wieczny los.


Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata


Ktoś kiedyś interpretując wielkie opowieści starożytności, powiedział, że kultura grecka oparta jest na modelu okręgu. Odyseusz wychodzi z Itaki i do Itaki wraca. Jego życie zatacza wielkie koło. Natomiast kultura żydowska zbudowana jest na modelu linii. Abraham wychodzi z Ur Chaldejskiego, aby nigdy już doń nie powrócić. Jego przyszłość jest zawsze przed nim.

I chociaż my chrześcijanie podlegamy cyklowi natury, dnia i nocy, wiosny i zimy, to nasz wzrok utkwiony jest w chwilę, w której objawi się nasz Pan, Jezus Chrystus, Król Wszechświata i Historii. W naszej teraźniejszości wyglądamy znaków tej chwili, ale zdajemy sobie sprawę, że jeszcze nie nadeszła. Jest wciąż przed nami. To dlatego rozumiemy, że póki nie dopełniła się historia, nie może być tak, jak to deklaruje dzisiejsza uroczystość. Gdyż trzeba z całą szczerością zapytać, w jakim to obszarze urzeczywistnia się królowanie Jezusa Chrystusa?

Przecież nie w przestrzeni ludzkiej historii, bo ta naznaczona jest tak wielką krzywdą i niesprawiedliwością człowieka, tak wielką niegodziwością człowieka, że trudno uwierzyć nam, aby Jezus panował nad tragedią Auschwitz i Kołymy.

Przecież nie w przestrzeni natury, bo ta wydaje się wciąż wierzgać przeciw człowiekowi. Wystarczy wspomnieć tsunami, które przed kilku laty spustoszyło wybrzeże Azji południowo-wschodniej, pochłaniając kilkaset tysięcy ofiar. Wystarczy wspomnieć trzęsienie ziemi na Haiti, które zniszczyło ten kraj.

Co gorsza, wydaje się, że taką przestrzenią królowania Jezusa Chrystusa nie jest nawet Jego Kościół – wspólnota Jego uczniów. Nie chodzi nawet o spektakularne deklaracje, które doprowadzają do jakiegoś przesilenia, jak choćby ta założyciela zgromadzenia Legionistów Chrystusa, który oskarżony o molestowanie nieletnich i poligamię, na łożu śmierci miał ponoć odmówić uznania swoich grzechów i zadeklarował się jako niewierzący w Boga. Nie mam na myśli takich gestów. Nie trzeba nawet przywoływać takich spraw, bo przecież dobrze wiemy z naszego życia, jak trudno nam poddać pod władzę słów Chrystusa nasze codziennie wybory i decyzje.

Czasami odnosimy wrażenie, że Jezus Chrystus to niechciany Oblubieniec swojej Oblubienicy – Kościoła. Więc gdzie można dostrzec tę władzę Jezusa Chrystusa?

Łukasz w swojej Ewangelii powiada, że razem z Jezusem umierają dwaj inni skazańcy. Jeden z nich przed samą śmiercią ucieka, wydawać by się mogło, że pod iluzoryczną opiekę Jezusa. Szczególny to moment. Absolutnej słabości Jezusa. Opuszczony przez wszystkich, opuszczony przez Ojca umiera. Nic nie pozostało z Jego boskiej mocy. Nic. A mimo to jeden z przestępców powierza mu swój wieczny los.

Złoczyńca ucieka, nawet wtedy kiedy go nikt nie ściga. Ale dlaczego ucieka? Gdzież jest źródło jego lęku [terroru]? Gdzież jest ten, którego on widzi w samotności, w ciemnościach, w strasznych ciemnościach, swojego serca? Jeśli przyczyna tych uczuć nie przynależy do świata widzialnego, to adresat [cel] owych uczuć musi zatem być nadnaturalny i boski. To dlatego doświadczenia sumienia [fenomeny sumienia], to znaczy przykazania, mogą odcisnąć w sercu, w umyśle obraz najwyższego prawodawcy, świętego sędziego, sprawiedliwego, władnego nagradzać.


Pan Wszechświata jest najpierw Panem sumienia. Trzeba było właśnie uznać, poddać się poruszeniom sumienia, aby temu umierającemu skazańcowi, wbrew wszelkiej oczywistości, powierzyć swój wieczny los.

Pozornie nic się nie zmieniło. Historia dalej poddana jest tej samej żądzy władzy. Natura pozostała tak samo nieubłagana, a Kościół – Oblubienica pozostaje nieczuła na poruszenia Jezusa – Oblubieńca. Ale… Ten jeden, nie wiedzieć czemu, powierzył się jednak bezbronnemu i bezradnemu Mesjaszowi. Oto pierwociny nowego porządku, nowego świata, który urzeczywistnia panowanie Jezusa.

Jeśli jest jakieś zadanie, przed którym stają dzisiaj chrześcijanie, to jest to przede wszystkim wielka praca około sumienia. Tam właśnie urzeczywistnia się panowanie Jezusa Chrystusa.

ks. Adam Błyszcz