Wiara‎ > ‎

Konkret miłości

opublikowane: 25 lis 2017, 09:33 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 25 lis 2017, 13:32 ]

Homilia na uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". 37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie." 44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" 45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».
(Mt 25, 31–46)

Dotarliśmy do ostatniej niedzieli roku liturgicznego. Od 1925 roku, dzięki inicjatywie papieża Piusa XI, jest to niedziela obchodzona jako uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Wyznajemy tego dnia naszą wiarę w to, że Pan nadejdzie u kresu historii i wyda definitywny werdykt o ludzkim dobru i ludzkim złu. I to nadejście (Paruzja) nie należy do istoty historii. Ona ma swój sens i wartość bez względu na to, czy Pan nadejdzie, czy nie! Jego nadejście i definitywność sądu to decyzja, wola Boga Ojca, a nie coś, co przynależy do samej historii.

To dosyć istotne, gdyż my chrześcijanie musimy przyznać się do dwóch spraw. Pierwsza, paruzja – dzień nadejścia była czymś, co niepokoiło chrześcijan pierwszej, drugiej generacji. Tak dalece, że niektórzy z nich przekonani, że Pan nadejdzie lada moment, nie chcieli pracować. Byli pewnie przekonani, że nie ma sensu angażować się w jakikolwiek projekt ludzki, skoro Pan jest u drzwi. To tak bardzo irytowało świętego Pawła, że zwolennikom takich poglądów napisał, że kto nie pracuje, to niech też nie je (por. 2 Tes 3, 10).

A druga, w przeciwieństwie do tych pierwszych generacji chrześcijan, to fakt, że nie jesteśmy zbytnio przejęci tym ponownym, ostatecznym nadejściem Pana. To nie jest tak, że budzimy się z myślą, że dzisiaj będzie dzień ostateczny. Paruzja. Nie! Więc dobrze, że raz w tygodniu, podczas Eucharystii niedzielnej wyznajemy, że „powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca”. Przynajmniej tak trwamy w tej pierwotnej wierze Kościoła, że ostatecznym horyzontem naszej nadziei, naszego oczekiwania jest Dzień Pana, a nie nasza śmierć!

Ten dzień sądu, spektakularny i podniosły, polega przede wszystkim na oddzieleniu owiec od kozłów. Tym właśnie charakteryzuje się ten dzień. To dzień rozdzielenia. Dobrze pamiętamy przypowieść Jezusa z trzynastego rozdziału Ewangelii Mateusza:

24 Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 26 A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. 27 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" 28 Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił". Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" 29 A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"».
(Mt 13, 24–30)

Dopóki nie nadejdzie ten dzień, nie wolno rozdzielać. Dopiero tego dnia dojdzie do podziału, do sądu. I natychmiast pytamy o kryteria tego sądu. Na jakiej podstawie człowiek będzie sądzony?

Sugestia Jezusa opowiadającego tę przypowieść o Sądzie Ostatecznym może zdumiewać czy wręcz szokować. Gdyż tym kryterium nie jest kult Boga (kwesta „chodzenia” lub „niechodzenia” do kościoła) ani nawet człowiecza ułomność przywierająca do naszych namiętności, którym ulegamy i które nami powodują, prowadząc częstokroć do opłakanych sytuacji. Nie. Trzeba byłoby powiedzieć tak: nie żeby to nie były grzechy, zło, ale w ostatecznym rozrachunku nie decydują o losie wiecznym człowieka. Brzmi to świętokradczo, ale taka wydaje się sugestia Opowiadającego.

Kryterium sądu jest natomiast miłość okazana potrzebującym. Zbawienie decyduje się w relacji do drugiego człowieka. To zbawienie nie decyduje się w sanktuarium, w przestrzeni kultu, ono rozgrywa się między dwoma ciałami, w spojrzeniu oczu, które szukają spojrzenia drugiego. Miłość, o której mówi Jezus, a która stanowi osnowę sądu, jest konkretna. To nie kwestia sentymentów czy deklaracji werbalnych. To konkret.

Kryterium sądu to nie jedyne zaskoczenie tej Jezusowej opowieści. Zdumiewa także fakt, że ani ci nagrodzeni, ani ci potępieni nie zorientowali się, że coś uczynili albo czegoś nie uczynili samu Królowi. Być może Jezus chciał przez to powiedzieć, że złość lub dobroć jakiegoś ludzkiego czynu nie bierze się z jego odniesienia do Boga, którego się nie widzi, ale z odniesienia do człowieka, którego się widzi i którego można dotknąć.

Ten fragment ewangelii to piękne słowo, piękna nauka dla tych, którym wydaje się, że mogą, potrafią kochać Boga, którego nie widzą, gardząc bliźnim, którego mają na wyciągnięcie ręki.

ks. Adam Błyszcz