Wiara‎ > ‎

Kazanie Pasyjne na Niedzielę Palmową AD 2017

opublikowane: 9 kwi 2017, 09:37 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 9 kwi 2017, 09:40 ]

Amoris laetitia - cześć 4

W zrozumieniu przesłania papieża Franciszka, Jego adhortacji Amoris laetitia, pomóc może czytelnikowi przywołanie pewnych metafor, którymi Franciszek się posługuje, aby w swoim orędziu stać bliższym tym, którzy chcą Go słuchać i pojąć.

Pierwszą taką metaforą jest obraz matki. Zostaje przywołana w punkcie 308 adhortacji, ma mobilizować do takiej miłości, która nie boi się swoistej dwuznaczności. „Rozumiem tych, którzy wolą duszpasterstwo bardziej rygorystyczne, nie pozostawiające miejsca na żadne zamieszanie. Szczerze jednak wierzę, że Jezus Chrystus pragnie Kościoła zwracającego uwagę na dobro, jakie Duch Święty szerzy pośród słabości: Matki, która wyrażając jednocześnie jasno obiektywną naukę „nie rezygnuje z możliwego dobra, lecz podejmuje ryzyko pobrudzenia się ulicznym błotem. Pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii i nauczanie Kościoła, muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych” (AL, 308). Metafora matki nabiera swojej mocy, w momencie konfrontacji z postawą, której Franciszek przeciwstawia matczyną czułość. Swoje źródło ma ona w woli samego Chrystusa i odpowiada pierwotnemu zamysłowi Pana wobec Kościoła. Ale też, zgodnie z postulowanym przez papieża prymatem narracji nad dogmatem, ta matczyna czułość powinna pomóc odczytać Bożą obecność, łaskę w tych wszystkich sytuacjach naznaczonych słabością. Symbol matczynej miłości zostaje wzmocniony ulubioną metaforą Franciszka, który Kościół przyrównuje do szpitala polowego. „Oświecony spojrzeniem Jezusa Chrystusa, Kościół „zwraca się z miłością do tych, którzy uczestniczą w Jego życiu w sposób niepełny, uznając, że łaska Boga działa również w ich życiu, dając im odwagę do czynienia dobra, troszczenia się z miłością jedno o drugie i służenia wspólnocie, w której żyją i pracują”. Z drugiej strony postawa taka umacnia się w kontekście Roku Jubileuszowego poświęconego miłosierdziu. Chociaż zawsze proponuje doskonałość i zachęca do pełniejszej odpowiedzi Bogu, „Kościół musi bacznie i z troską towarzyszyć swoim dzieciom najsłabszym, naznaczonym miłością zranioną i zagubioną, przywracając nadzieję i zaufanie, jak światło latarni morskiej czy też pochodnia wniesiona pośród ludzi, by oświecić tych, którzy stracili kurs, czy też są w samym środku burzy”. Nie zapominajmy, że często zadanie Kościoła jest podobne do szpitala polowego” (AL, 291). Czyżby papież chciał podkreślić, że Kościół nigdy nie funkcjonuje w warunkach jakiejś iluzorycznej sterylności, czystości. I warto chyba odwołać się do jeszcze jednego obrazu, którego źródła znajdują się w Biblii. To obraz pasterza. „Oblubienica Chrystusa przyswaja sobie postawę Syna Bożego, który wszystkim wychodzi naprzeciw, nie pomijając nikogo”. Dobrze wie, że Jezus przedstawia się jako pasterz stu owiec, a nie dziewięćdziesięciu dziewięciu. Chce je wszystkie. Wychodząc z tej świadomości stanie się możliwe, że „do wszystkich, tak wierzących, jak i tych, którzy są daleko, dotrze balsam miłosierdzia jako znak królestwa Bożego, które jest już obecne pośród nas” (AL, 309). Nie możemy tracić sprzed oczu pewnej zasadniczej sprawy. Adhortacja niewątpliwie poświęcona jest małżeństwu i rodzinie, ale ona także postuluje odnowę Kościoła. Tu nie tyle chodzi o zmianę doktryny Kościoła odnośnie nierozerwalności małżeństwa czy dopuszczenia do Komunii świętej rozwodników, którzy są w ponownych związkach, ale o taki Kościół, który będzie odpowiadał pierwotnemu zamysłowi Jezusa Chrystusa. Oczywiście można się spierać czy taką refleksję teologiczną da się prowadzić symbolami i metaforami. Nie ulega jednak wątpliwości, że przemawiają one bardzo mocno do wyobraźni wierzących, angażując ich w taki projekt reformy.

ks. Adam Błyszcz