Wiara‎ > ‎

Jezus i handel religijny

opublikowane: 3 mar 2018, 08:48 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 3 mar 2018, 09:05 ]

Homilia na III niedzielę Wielkiego Postu

13 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. 14 W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. 16 Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» 17 Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. 18 W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» 19 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». 20 Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» 21 On zaś mówił o świątyni swego ciała. 22 Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. 23 Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. 24 Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał 25 i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje.
(J 2, 13–25)

Wysłuchaliśmy w dzisiejszej liturgii fragmentu Ewangelii św. Jana, który opowiada o pierwszym publicznym wystąpieniu Jezusa w Jerozolimie, więcej, w sanktuarium jerozolimskim, w samym centrum ówczesnego judaizmu. Jedno jest pewne: nic z tego, co Jezus powie, i nic z tego, co zrobi nie zostanie niezauważone. Ach, czy jest to zatem wystąpienie programowe? Manifest Jezusa z Nazaretu, który przybył do Świętego Miasta, aby celebrować Paschę – najważniejsze dla Żydów święto, pamiątkę wyzwolenia Hebrajczyków z Egiptu. Wyzwolenia, które polegało na dwóch przejściach: najpierw Jahwe przeszedł (Pascha) przez Egipt, uśmiercając pierworodnych Egipcjan, a następnie Hebrajczycy przeszli (Pascha) przez Morze Czerwone.

Jezus chce zatem świętować Paschę i przy tej okazji odwiedza sanktuarium w Jerozolimie. Miejsce spotkania z Bogiem, miejsce obecności Jahwe pośród swojego Ludu. I przy okazji tej wizyty odkrywa, że sanktuarium jerozolimskie stało się nie miejscem kultu a przestrzenią handlu, w której króluje nie Jahwe, a bałwan (piękne staropolskie słowo na określenie bożka, idola) pieniądza. Oczywiście, wszystko to z pozoru było podporządkowane kultowi Jahwe. Ale z czasem zaczęło żyć własnym życiem i było źródłem niemałych dochodów dla jerozolimskich kapłanów! Po części jak kramy, kramiki, które otaczają nasze sanktuaria.

Jezus wobec takiej sytuacji zdobywa się na pewien czyn i pewne słowo. Stanowią one razem pewien znak. Prorocki znak. Tak. Jezus wchodzi na ścieżkę proroków, którzy głosili konieczność oczyszczenia sanktuarium, kultu Jahwe. Jak chociażby prorok Zachariasz, który zapowiada, że:

Nie będzie już w owym dniu przekupnia w domu Pana Zastępów.
(Za 14, 21)

A zatem, przynajmniej dla Jezusa i według Niego, nadszedł ów dzień, w którym świątynia winna zostać oczyszczona z tego, co sprzeciwia się prawdziwemu kultowi Jahwe.

To wzbudza sprzeciw kapłanów i ludzi pobożnych. Pierwszych, bo czyn Jezusa narusza ich prestiż, autorytet, ale także kieszeń (pamiętacie jedną z katechez papieża Franciszka do kleru katolickiego, aby uważali, bo diabeł wchodzi w życie księdza przez kieszeń); drugich, bo czyn Jezusa narusza ich sposób postrzegania świata wartości religijnych. Schematy religijne stają się dla ludzi prostych takim samym bałwanem jak pieniądze dla cwanych kapłanów.

Ci drudzy żądają od Jezusa uwiarygodnienie swojej misji, swoich czynów. Jakim znakiem się wykażesz, skoro pretendujesz do tego, aby być prorokiem czasów ostatecznych?

Niestety odpowiedź Jezusa – jak zresztą należało podejrzewać – jeszcze bardziej pogrążyła Jego sytuację. Dosyć prowokacyjnie (jakby jeszcze było mało) odpowiada, że kapłani mogą zburzyć tę świątynię, a On ją odbuduje w trzy dni. I następuje typowe dla ewangelisty Jana pomieszanie porządków, poziomów. W jednym porządku mówi Jezus, na innym poziomie znajdują się Jego przeciwnicy. Jezus mówi o świątyni swojego ciała, zaś kapłani żydowscy myślą o świątyni budowanej przez Heroda.

Odpowiedź Jezusa intryguje! Wynika z niej bowiem, że nie mniej nie więcej Jezus utożsamia swoje ciało z sanktuarium Jahwe, z obecnością Jahwe pośród swojego Ludu. Jego człowieczeństwo to namiot spotkania Boga z człowiekiem wierzącym. Oczywiście powstaje dzisiaj pytanie, w jaki sposób człowiek wierzący ma dostęp do tego sanktuarium w dwa tysiące lat po wydarzeniu Jezusa Chrystusa?

Nie ulega wątpliwości, że to pierwsze (proszę zwrócić uwagę, że pozostali ewangeliści ten epizod umiejscawiają pod koniec działalności Jezusa. Inaczej ewangelista Jan) jerozolimskie wystąpienie proroka z prowincjonalnej Galilei jest wezwaniem rzuconym strażnikom jedynej, ortodoksyjnej religijności i krytyką kultu, systemu świątynnego. Po ludzku rzecz biorąc, gorzej nie można było zacząć. Od samego początku widać, że skończy się to źle dla Jezusa.

ks. Adam Błyszcz