Wiara‎ > ‎

Ewangelia ewangelii

opublikowane: 28 sty 2017, 14:26 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 28 sty 2017, 14:30 ]
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
(Mt 5, 1–12)

W Ewangelii św. Mateusza wyszczególnia się pięć wielkich mów Jezusa. Fragment przeznaczony na liturgię dzisiejszej niedzieli otwiera Kazanie na Górze, pierwszą (i chyba najważniejszą mowę Mesjasza w narracji Mateuszowej). Zresztą wielu egzegetów tę partię uważa za ewangelię ewangelii. Mówią o niej jako o wielkiej karcie chrześcijaństwa, zaś Gandhi widział w niej najbardziej wysublimowany wyraz ludzkiego ducha.

Czym zatem są błogosławieństwa? Nowym Dekalogiem? Chrześcijańską receptą na szczęście? Mówię o szczęściu, gdyż w miejsce każdego błogosławieni można wsadzić słowo szczęśliwi. A może nostalgią za lepszym, piękniejszym światem? A może mgłą, z której wyłania się nowy człowiek? Kontury nowego człowieka. Czy Jezus Chrystus był szczęśliwy, to znaczy, czy był błogosławiony? Czy to On jest tym człowiekiem, który wyłania się z Kazania na Górze?

Każdemu z tych błogosławieństw można byłoby zadedykować osobny traktat. Co znaczy być ubogim w duchu? A ci zasmuceni, czemu mają być szczęśliwi? A cóż takiego jest w cichych, że będą szczęśliwi? Albo w tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości? Pewnie jakoś pewniej czujemy się, kiedy mowa o miłosiernym. Ileż to razy zdarzyło nam się spełnić jakiś uczynek miłosierdzia. I zobaczyć na twarzy drugiego, bliźniego uśmiech. Taki przedsionek szczęścia. A na czym miałaby polegać owa czystość serca, sprawiająca, że Boga będzie można oglądać. Boga samego!

I pewnie dlatego te wszystkie zawiłości egzegetyczne sprawiają, że tych kilkanaście zdań traci siłę przemieniającą nasze serca. Poza tym, do kogo Jezus kieruje to słowo: do tłumów czy do uczniów?

I tylko ta nostalgia za nowym człowiekiem. Za nowym lepszym światem. Czy autentyczna jest tylko tęsknota?

ks. Adam Błyszcz