Wiara‎ > ‎

Chrześcijański szczyt

opublikowane: 19 lut 2017, 03:45 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 19 lut 2017, 12:19 ]
Potraktujmy dzisiejszy fragment Ewangelii bardzo dosłownie i skupmy się nie tyle na egzegetycznej refleksji, ile uchwyćmy przede wszystkim jego wymiar imperatywny. Jezus swoim uczniom wydaje polecenia, rozkazy.

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5: 38–48)
 
Wyłania się z tego pewien dyskurs moralny. Póki co – bez szukania i rozważania zasad, przesłanek sugerujących takie, a nie inne decyzje czy wybory (tą pierwszą wydaje się nowość, inność postawy chrześcijanina – bo czy i poganie tak nie czynią? Tą ostateczną wydaje się naśladowanie samego Boga – na ile możliwe? Na ile realne? – ale zostawmy to póki co!); będąc uczniami Jezusa, spróbujmy usłyszeć, przyjąć te polecenia niejako w ich dosłowności. Nowego dekalogu z tego nie uczynimy, ale wydaje się, że wyłoni nam się program najbliższego tygodnia:

1. Nie stawiajcie oporu złemu.
a. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!
b. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!
c. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!

2. Daj temu, kto cię prosi, i
a. nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

3. Miłujcie waszych nieprzyjaciół.

4. i módlcie się za tych, którzy was prześladują.

Początek tygodnia zatem niech będzie naznaczony poszukiwaniem w sytuacjach pewnego przymusu i pewnej niedogodności (to niekoniecznie musi mieć charakter zła moralnego. W fakcie, że ktoś z domowników pozbawił mnie pilota do telewizji, tkwi pewna niedogodność, ale nie ma w tym zła moralnego), które nas będą spotykać, a których życie nie będzie nam szczędziło takiego proprium chrześcijańskiego, które polega na tym, że w sytuacji owej niedogodności reakcja chrześcijanina nie opiera się na prawie retorsji, odwetu, tak aby na niedogodność wycierpianą odpowiedzieć niedogodnością uczynioną. Chodzi raczej o zaskakującą prowokację, która celuje jednak w przemianę oponenta. Nie zostaje zatem taka postawa pozbawiona ostrza i uzurpacji do przemiany świata. [1] Chrześcijaństwo to nie wylęgarnia ciepłych kluch.

Inną niedogodnością, na którą niewątpliwie zostaniemy wystawieni, to widok ludzkiej biedy, która też niekoniecznie jedno ma oblicze. Ta najbardziej rzucająca się w oczy to bieda materialna: bezdomni, głodni, żebracy, część z nich zalkoholizowana, a zatem odrażająca, ale zarazem usprawiedliwiająca naszą bezczynność, bo skoro na wino ma, to winien mieć i na chleb.

Ale istnieje i taka bieda, na którą odpowiada się czasem, naszymi godzinami i minutami, a nie pieniędzmi. Daj – słyszymy od Jezusa. I pewnie do tego dawania prowokowani będziemy przez cały najbliższy tydzień.

I na końcu oni. Wrogowie, nieprzyjaciele. Jak ich kochać, bo że nie ma za co – to wiadomo. Jak ich kochać, skoro nawet gadać mi się z nimi nie chce. Plan minimum polegałby w zdecydowanej większości naszych perturbacji z nieprzyjaciółmi, żeby o nich w ogóle nie gadać, bo jak gadamy, to zawsze mówimy o nich źle. Krokiem dalej jest już modlitwa. Bardzo często powtarzam, żeby nie modlić się o ich przemianę. Sąd nad nimi zostawmy Bogu. Módlmy się o błogosławieństwo dla nich. Żeby im się w życiu szczęściło.

Tak na marginesie – ta miłość nieprzyjaciół wydaje się szczytem moralności chrześcijańskiej.

ks. Adam Błyszcz
fot. Fotolia

[1] por. Massimo Grilli, Il discorso della Montana, utopia o prassi quotidiana. Bologna 2016, str. 108.