Wiara‎ > ‎

Bezsilność norm

opublikowane: 5 sie 2019, 13:00 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 5 sie 2019, 13:02 ]

Homilia na XVIII niedzielę zwykłą

13 Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». 14 Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?» 15 Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia». 16 I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. 17 I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. 18 I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. 19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! 20 Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?" 21 Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».
(Łk 12, 13–21)

Tora, której Jezus był interpretatorem, stanowiła, że po śmierci ojca majątek przypadał pierworodnemu. Dziedzictwo nie mogło być dzielone. Pozostałe dzieci miały prawo do tego, co dzisiaj nazywamy majątkiem ruchomym. I pewnie o to pyta ktoś z uczniów Jezusa. Ale ten uchyla się od interwencji. Zastanawiamy się dlaczego? I to jest pierwsza kwestia dzisiejszego czytania.

Być może Jezus nie chce wchodzić w kompetencje sędziów, których Tora ustanawiała dla takich właśnie spraw. Oczywiście powstaje pytanie, czy ten unik Jezusa nie dostarcza argumentu tym, którzy dowodzą, że Jezus nie miał zamiaru poddawać swojej dyscyplinie wszystkich aspektów życia swoich uczniów. A może dlatego, że jest przekonany o tym, że żydowska Tradycja, w której wzrastał i się wychowywał, dostarcza sumieniu wierzącego wszystkie niezbędne narzędzia, aby ten potrafił odczytać wezwania rzeczywistości. Współbrzmi to w jakiejś mierze z tym, co pisze papież Franciszek w adhortacji apostolskiej Amoris laetitia, że zbyt mało mamy ufności w sumienie naszych wiernych; że zawiłości życia próbujemy rozwiązywać kolejnymi normami. Bezsilność tych norm wobec egzystencji jest czymś, co również podkreśla papież Franciszek. Tyle, że my należymy do tradycji, która została ukształtowana przez dogmat tzw. pedagogicznej roli Prawa!

To jest pierwsza część dzisiejszej Ewangelii. W drugiej nie jest wcale łatwiej. Może Jezus dosłyszał w prośbie człowieka z tłumu jakąś nutę chciwości, gdyż przypowieść Rabbiego nie jest skierowana przeciwko bogactwu, które w kulturze żydowskiej widziane było jako znak bożego błogosławieństwa. Wszak przecież Izrael zostaje wyzwolony z Egiptu nie po to, aby biedę klepał w Ziemi Obiecanej. Potępiona zostaje chciwość, czyli niewłaściwe przywiązanie do dóbr materialnych. Ta niewłaściwość swoje korzenie znajduje w przekonaniu, że od pieniędzy wszystko zależy. I myśl, że nasz dobrobyt zależy od naszej przedsiębiorczości czy naszych talentów. Jakże nie wspomnieć tutaj słów Pawła apostoła:

7 Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?
(1 Kor 4, 7)

ks. Adam Błyszcz