Wiara‎ > ‎

Bankiet

opublikowane: 15 paź 2017, 05:39 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 15 paź 2017, 05:39 ]

Homilia na 28. niedzielę zwykłą

A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: 2 «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. 3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 4 Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!" 5 Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali. 7 Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 8 Wtedy rzekł swoim sługom: "Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie". 10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: "Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?" Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: "Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". 14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
(Mt 22, 1–15)

Kolejna, trzecia już niedziela, podczas której czytamy ociekającą krwią przypowieść skierowaną przeciwko religijnym liderom ówczesnego Izraela. Przypomnijmy, dwa tygodnie temu wysłuchaliśmy przypowieści o dwóch synach przynaglonych do pracy w winnicy. Tydzień temu natomiast o właścicielu winnicy, który został sponiewierany przez zbrodniczych dzierżawców: zabili posłanych służących i ostatecznie podnieśli rękę na Syna. Dzisiaj natomiast słyszymy opowieść o królu, który dla swojego syna przygotował bankiet weselny, wielką ucztę.

Zważywszy, że słuchaczami Jezusa byli religijni liderzy Narodu Wybranego, z łatwością mogli powiązać te słowa z przepowiednią proroka Izajasza:

6 Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. 7 Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; 8 raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. 9 I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!
(Iz 25, 6–9)

Jezus zaś nie ukrywał, że owym synem jest On sam (por. Mt 9, 15). Ojciec – Król (te dwa obrazy schodzą się w tych trzech przypowieściach) zatem przygotował ucztę i chciał zwołać zaproszonych gości. Pierwsza próba się nie powiodła. Ale król się nie poddaje. Ponawia swoje zaproszenie, swoje wezwanie. Za drugim razem Jezus w swojej opowieści zdradza motywacje odmawiających: pole i kupiectwo. Te dwa obrazy pewnie nie wyczerpują wszystkich powodów, dla których zostaje odrzucone zaproszenie na przyjęcie weselne. Ale każdy z nas – o ile przygotowywał jakiekolwiek przyjęcie – wie, jak boli nieobecność kogoś z zaproszonych gości.

Druga odmowa, pod byle jakimi pretekstami (o innych możemy jedynie dywagować mając na względzie, że te trzy przypowieści znajdują się według św. Mateusza na końcu publicznej działalności Jezusa, więc powodów, dla których ludzie i duchowieństwo Izraela, odrzucają jego nauczanie jest znacznie więcej) budzi gniew Króla. I jak powiada Jezus: Król posyła swoje wojska, aby wytraciły tych nikczemnych zabójców, a ich miasto spaliły (zastanawia nas oczywiście, czy to jakaś aluzja do zniszczenia Jerozolimy w 70 roku przez legiony rzymskie, co w niektórych kręgach chrześcijaństwa I wieku było interpretowane jako kara Boża na Żydów za odrzucenie Jezusa Chrystusa – tyle tylko, że taka interpretacja zamknęłaby nas w przeszłości bez możliwości aktualizacji).

Wielu z nas pewnie gorszy postawa Króla, ale być może pod obrazem tego okrucieństwa kryje się coś, czego Jezus nie potrafił inaczej wyrazić (zgodnie z mentalnością swojego czasu i swojego ludu), że przyjęcie / lub odrzucenie zaproszenia ze strony Ojca Króla jest kwestią życia i śmierci. Można prowadzić dyskurs akademicki i mówić, że coś jest egzystencjalnie ważne, ale można także powiedzieć to samo, używając obrazów, które bardziej angażują wyobraźnię niż rozum.

Zaproszeni goście przepadli, ale Ojciec Król nie rezygnuje. Każe na ucztę zaprosić przypadkowych ludzi, których jego słudzy znajdą gdzieś na opłotkach świata: dobrych i złych (kategoria etyczna). I znowu zastanawiamy się, czy to jakaś aluzja do rodzącego się Kościoła wśród pogan, który w I wieku powstaje po części dlatego, że Żydzi nie chcą przyjąć orędzia Jezusa. Czy tymi ludźmi z opłotków byliby właśnie poganie?

Ale i ten obraz przynosi nam pewną zagadkę. Otóż na sali pojawia się człowiek, który jest niewłaściwie ubrany. Chciałoby się powiedzieć, że z kategorii etycznej (dobrzy i źli) przechodzimy na kategorię estetyczną (źle wyglądający, niewłaściwie ubrany). Pytamy się: skoro wzięli go z drogi, jak miał być ubrany weselnie? Kto z nas na zakupy chodzi w smokingu?

Otóż w epoce Jezusa był zwyczaj, że zaproszeni na ucztę, przy wejściu na salę otrzymywali w prezencie białą szatę, biały szal. A zatem wyglądało to tak, że temu przypadkowemu gościowi przy wejściu na salę zapewne zaproponowano tę szatę, ale z jakichś powodów tylko jemu znanych odrzucił tę propozycję. Również on ponosi straszne konsekwencje swojej odmowy.

Ta przypowieść rozpisana jest między dwoma biegunami: pierwszy – boski: że wszystko to łaska, prezent. Darmo dany. Drugi biegun – człowieczy to wolność i świadomość, że nasza postawa wobec tego daru to kwestia życia i śmierci.

ks. Adam Błyszcz