Wiara‎ > ‎

Jezus wariat, czyli mechanizmy samobronny rodziny i religii

opublikowane: 9 cze 2018, 00:47 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 9 cze 2018, 00:50 ]

Homilia na X niedzielę zwykłą

20 Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. 21 Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». 22 Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». 23 Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. 27 Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. 28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». 30 Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». 31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». 33 Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» 34 I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką».
(Mk 3, 20–45)

Po okresie wielkanocnym i wszystkich uroczystościach powracamy do czytań z ewangelii Marka, która jest przypisana do aktualnego roku liturgicznego.

Działalność Jezusa jest już czymś znanym i ugruntowanym. Bardzo wielu widzi w Nim proroka, który być może, mimo dzielących ich różnic, ma kontynuować misję Jana Chrzciciela. Dzielących ich różnic, gdyż Jezus w przeciwieństwie do Jana nie mieszka na pustyni, nie prowadzi ascetycznego życia (tak dalece, że przypięto Jezusowi łatkę żarłoka i pijaka), utrzymuje kontakty z wykluczonymi (tak dalece, że uchodzi za przyjaciela celników i prostytutek). Inni widzą w Jezusie uzdrowiciela, który może wybawić człowieka z choroby, z kalectwa. Wszystko to sprawia, że wokół Jezusa gromadzą się tłumy. Jedni po to, aby słuchać proroka, inni po to, aby szukać ocalenia przed chorobą. Wieść o tym dochodzi do uszu tych, którzy odpowiadają za religijne doświadczenie Ludu. Uczeni w Piśmie (kontrolerzy łaski – jak w tym miejscu nie odwołać się do pewnego fragmentu adhortacji apostolskiej Franciszka, Evangelii Gaudium, w którym Papież podejmuje autokrytykę Kościoła i pisze: Często zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ci, którzy ja przekazują. Kościół jednak nie jest urzędem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego z jego trudnym życiem. EG, 47) próbują sprawdzić na czym polega fenomen Jezusa. Co ciekawe, nie negują cudów dokonywanych przez Jezusa. Tyle, że przypisują to wszystko związkowi Jezusa z Belzebubem (co ponoć dosłownie oznacza: władca gnoju, łajna). Dla Jezusa źródłem mocy, siły jest Jego intymna wieź z Ojcem a nie z władcą złych duchów!

Mówiąc szczerze, takiego ataku Jezus mógł się spodziewać. Takie było przeznaczenie, los każdego z proroków. Gdyż ich przepowiadanie kontestuje prawie zawsze obowiązujący status quo doświadczenia religijnego i instytucji religijnych. Ich instynkt (wpisany w instytucję każdej religii) samoobrony eliminuje niewygodnego proroka. Jezus zostanie ukrzyżowany. Jak wierzą Jego przeciwnicy w ten sposób wyeliminują niewygodnego proroka raz na zawsze.

Ale Jezusa spotyka jeszcze jeden afront, jeden atak. Ewangelista Marek powiada bowiem, że do miasteczka, w którym nauczał i uzdrawiał przyszła Jego rodzina, klan. Jest wśród nich także Jego Matka. Są zaniepokojeni sławą, która otacza Jezusa. Oni również mają swoje wytłumaczenie Jego nadzwyczajnego zachowania. Jeśli dla uczonych w Piśmie Jezus jest kimś opętanym przez złego ducha, to dla krewnych Jezus po prostu zwariował.

Jeśli wcześniej napisałem, że w nieprzychylnym sądzie przeciwników religijnych Jezusa widać sposób, z jakim regularnie traktowany zostaje każdy niewygodny (innych raczej nie ma) prorok, to w sądzie krewnych też można dostrzec pewną regularność.

Wybory Jezusa, których dokonuje (życia wędrowca, rezygnacja z małżeństwa, orędzie o miłosierdziu Ojca, które wydaje się relatywizować przepisy Prawa) muszą wywoływać zdziwienie i burzyć ustabilizowane życie klanu. Tak dzieje się w każdej rodzinie, w której ktoś zachowuje się wbrew ustalonym zasadom. I wtedy też włączają się mechanizmy samoobrony, które mają doprowadzić do eliminacji niewygodnego krewniaka. Oczywiście nie tak okrutnej jak ta wcześniejsza. Chcą zabrać Jezusa do domu i ukryć Go przed oczyma gawiedzi.

ks. Adam Błyszcz