Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 7 grudnia 2016

opublikowane: 6 gru 2016, 11:24 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 6 gru 2016, 11:25 ]
Pozostały nam jeszcze peryferia kościelne. Z nimi mamy już prawdziwy problem. Otóż kryteria ich określenia nie są ani socjologiczne ani urbanistyczne. Kryterium jest teologiczne. Jeśli centrum naszego duszpasterstwa zostaje określone przez Eucharystię (w dokumentach Soboru Watykańskiego II zostaje zdefiniowana jako źródło i szczyt działalności Kościoła) to na peryferiach Kościoła znajdują się ci, którzy nie mogą w niej uczestniczyć w sposób pełny; ci, którzy nie mogą przyjąć Komunii świętej. Nie mogą, bo ich sytuacja życiowa zostaje zdefiniowana, używając języka klasycznej teologii moralnej, jako sytuacja grzechu ciężkiego bądź też okazji bliższej do grzechu śmiertelnego. Zdajemy sobie sprawę, że na tych peryferiach znajduje się wcale nie mało wiernych. Do pójścia na takie peryferia zachęcał nas już święty Jan Paweł II w swojej adhortacji Familiaris Consortio z 1981 roku, pisząc:
Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei… (FC 84)

Warto podkreślić, że była to pierwsza pozytywna wypowiedź Magisterium Kościoła nowożytnego odnosząca się do rozwodników żyjących w ponownych związkach małżeńskich. Dzisiaj jest ona krytykowana. Nie tylko przez przedstawicieli skrzydła konserwatywnego, ale także przez tych, którzy chcieliby radykalnej zmiany doktryny i dyscypliny Kościoła w tej materii. I tak francuski biskup Jean-Paul Vesco (uczestnik ostatniego Synodu 2015) w swojej książce Tout amour véritable est indissoluble z przekąsem zauważa, że zachęcanie do tego, aby w imię prawdy duszpasterze rozeznawali sytuację każdej osoby znajdującej się w takiej małżeńskiej nieregularności, gdyż:
Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne. (FC 84)

I aplikowanie do tych zróżnicowanych sytuacji tej samej dyscypliny, sprowadzającej się do odsunięcia od Komunii świętej jest czymś dziwnym.

Tym intuicjom polskiego papieża pozostał wierny Benedykt XVI, który nieco zmodyfikował znaczenie Komunii świętej duchowej i w zakres dzieł proponowany tym osobom dodał prawo do rozmowy duchowej. I tak dochodzimy do pontyfikatu Franciszka, który najmocniej naciska, aby pójść na peryferia miasta i Kościoła. Tak bardzo, że aż naraził się na zarzut rozmywania doktryny Kościoła. Ostrzegałem, że operowanie w tej przestrzeni peryferii kościelnych może doprowadzić do utraty tożsamości. Takie ryzyko istnieje. Inną sprawą jest to czy papież Franciszek uległ takiej pokusie utraty tożsamości.

ks. Adam Błyszcz