Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 30 listopada 2016

opublikowane: 29 lis 2016, 11:02 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 2 gru 2016, 05:33 ]
Idźcie i głoście. Skoro mam ruszyć, muszę wiedzieć, skąd idę i dokąd zmierzam. Najpierw skąd. Co jest początkiem tej drogi, umocowanym w konkretnym momencie mojej osobistej historii? W związku z tym o początku, o jego jakości decydują dwie sprawy: moje osobiste doświadczenie Chrystusa i moje osobiste doświadczenie Kościoła. Taki jest początek tej drogi. Jaka jest kondycja Kościoła, którego jestem cząstką? Nie sposób opisać tego jednym zdaniem, ale myślę, że dominującym uczuciem, wrażeniem jest rozczarowanie. Kościołem jesteśmy rozczarowani! Nie chodzi wcale o przywoływanie jakichś spektakularnych skandali dręczących Kościół. Tu raczej chodzi o pewną mentalność, która sprawia, że pogłębia się kryzys naszych parafii – podstawowej komórki Kościoła. Bo to w naszych parafiach spotykamy się z Ewangelią i historią Jezusa. I w ramach tychże parafii przyjęliśmy taki model dystrybucyjny duszpasterstwa. Rozdajemy (żeby nie powiedzieć wulgarniej, że sprzedajemy) sakramenty i sakramentalia. Czasami zawiąże się jakaś więź między duszpasterzem a wiernym, ale stanowczo brakuje wymiaru wspólnotowego w naszych parafiach. Czy antidotum na to są ruchy odnowy liturgicznej czy też kościelnej? Myślę o wszystkich wspólnotach mających swoje korzenie w Odnowie w Duchu Świętym, o Drodze Neokatechumenalnej, o grupach związanych z nową ewangelizacją. Przy całym swoim bogactwie one na pewno nie odpowiadają wrażliwości wszystkich. I w takim sensie nie mogą raczej być propozycją, która miałaby zastąpić bądź udrożnić nasze parafie. Nie pozostaje nam nic innego jak mozolne budowanie wspólnot w łonie parafii i przekształcanie jej w soborową wspólnotę wspólnot. Inaczej chrześcijaństwo w naszym obszarze cywilizacyjnym przepoczwarzy się w urokliwy skansen, który będzie wywoływał sentymentalne reakcje, ale nic nadto. Tak, doświadczenie Kościoła nie jest czymś, co skłaniałoby mnie do tego, aby zejść z fotela, ubrać buty i ruszyć w drogę.

Takim przebodli nas Kościołem. Tej rany nie ukryjemy. Nie będziemy się jednak nią chlubić. Ale biada temu, kto zechce ją lekceważyć w imię jakiejś poprawności eklezjologicznej, która nie jest niczym innym jak paktem z Antychrystem.

ks. Adam Błyszcz