Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 21 grudnia 2016

opublikowane: 21 gru 2016, 10:34 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 21 gru 2016, 10:43 ]
Wydaje się, że najbardziej adekwatną odpowiedzią na pytanie kto mnie posyła, mówi mi "idź i głoś!" jest stwierdzenie, że posyła mnie Kościół. I żeby nie wyprzeć się przy tym Jezusa. Ten kościół, który mediuje jego obecność i łaskę. Oto idę w imieniu Kościoła. I zza moich pleców wyłania się Kościół. Moja misja nie jest neutralna. Ten, do którego idę i który mnie słucha widzi mnie, ale za mną widzi także Kościół. Pomaga mi to w misji czy przeszkadza.

Oczywiście każdy widzi taki Kościół jaki chce widzieć.

Zakończyłem wczorajszą refleksję deklaracją, że Kościół jest święty, ale nie jest niewinny. Zdajemy sobie z tego sprawę. Kościół niejedno ma oblicze. Będą tacy, którzy za moimi plecami widzieć będą papieża Franciszka, siostrę Małgorzatę Chmielewską, ojca Jana Górę, świętego Jana Pawła II, św. s. Faustynę Kowalską, kardynała Martiniego i dlatego z cierpliwością wysłuchają tego, co nieporadnie powiem. Ale są i tacy, którzy za moimi plecami dostrzegą twarze, cienie tych, którzy Kościół uwiązali w dramat pedofilii; których mowa stała się dyskursem politycznym wykluczającym innych. Na tę przypadłość niektórych polskich duchownych uwagę zwrócił ostatnio w swoim adwentowym liście do kapłanów archidiecezji poznańskiej jej ordynariusz, arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski.

Jednocześnie chciałbym zdecydowanie zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo publicznego wiązania się niektórych księży z określonymi partiami politycznymi, a w związku z tym z utratą zaufania do Kościoła członków innych partii. Warto zauważyć, że partia (od pars) reprezentuje zawsze interes częściowy, a Kościół jest społecznością uniwersalną. Kościół z racji swej uniwersalnej misji - kierując swoje przesłanie do ludzi z wszystkich opcji politycznych - nie może utożsamiać się z żadną konkretną opcją spośród nich. „Kościół (...) ze względu na swoje zadanie i kompetencje w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną i nie łączy się z żadnym systemem politycznym" (Gaudium et spes, 76).

Ci, do których idę, aby głosić, dostrzegą za moimi plecami i taki Kościół, który przede wszystkim zainteresowany jest jakimś efektem materialnym, finansowym. Jakby żadnego znaczenia nie miały słowa Pana:
Darmo otrzymaliście darmo dawajcie
(por. Mt 10, 8).

To sprawia, że moja misja emisariusza, posłańca spełznie na niczym. Przegonią mnie jak psa. Ze względu na tło.

Mam wrażenie, że to wszystko rozbija się o Kościół. Jak wobec niego się zachować?

ks. Adam Błyszcz