Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 20 grudnia 2016

opublikowane: 21 gru 2016, 01:15 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 21 gru 2016, 10:07 ]
A zatem nie bierzemy Kościoła w cudzysłów. I może musimy wyznać, że to On jest tym, który mnie, nas posyła.

I tutaj należałoby poczynić jedną uwagę. Kościoła nie sposób widzieć w opozycji do Jezusa Chrystusa. To nie miejsce i czas ku temu, aby raz jeszcze odrzucić fałszywą w gruncie rzeczy tezę zachodniej kultury, która gotowa byłaby zaakceptować postać, historię Jezusa, a odrzucić Kościół. Sławetne Jezus - tak, Kościół – nie. Ta teza jest fałszywa.

Tożsamość Kościoła uzależniona jest od Jezusa Chrystusa. Mocniej jeszcze trzeba powiedzieć, że to On, Jezus, utożsamił się z Kościołem. Przekonał się o tym dobitnie Szaweł z Tarsu, który powalony pod Damaszkiem musiał zmierzyć się z pytaniem Jezusa: „Dlaczego mnie prześladujesz?”. Ale Szaweł nie podniósł ręki na Jezusa. On tylko walczył z ludźmi, którzy Jezusa uznali za swojego nauczyciela i Zbawiciela.

Więc może jest tak, że Kościół związany z Jezusem mówi do mnie: idź i głoś. Taka misja odpowiadałaby także strukturze sakramentalnej, którą Jezus nadał Kościołowi. Chrześcijanin w sakramencie chrztu ukonstytuowany zostaje królem, kapłanem i prorokiem (nadzór samego Jezusa Chrystusa). W sakramencie bierzmowania nabiera to jakby zwielokrotnionej mocy. I prorok przeobraża się w świadka, w sakramencie małżeństwa wielu z nas, zdecydowana większość Kościoła ma sposobność stać się świadkami i prorokami ewangelii małżeństwa i rodziny.

Kościół również rozpoznaje kontekst mojej misji. Wie (przynajmniej powinien wiedzieć) do kogo mnie posyła. Takie rozpoznanie winno ułatwić mi misję. Korzystam z bogactwa Kościoła. Ale…

Kościół jest święty, ale nie jest niewinny.

ks. Adam Błyszcz