Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 13 grudnia 2016

opublikowane: 12 gru 2016, 12:45 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 12 gru 2016, 13:00 ]
Idźcie i ćwierkajcie, twittujcie. Idźcie i proklamujcie.

Przez chwilę musimy się teraz zastanowić, co takiego ma się zawierać w orędziu. Gdyby przykład brać z Jezusa Chrystusa, to trzeba byłoby mówić o Królestwie Bożym, że blisko, że tuż-tuż. I tak od 2000 lat, przy czym, jak któremu z nas uda się osiągnąć 70 lat, to Bogu dziękuje. Nie ma co ukrywać, że Kościół woli jednak bić w te struny moralne, społeczne czy polityczne.

Można by było jeszcze opowiadać, twittować, proklamować o Jezusie i Jezusa. Tak jak nakazał to anioł Pański wyzwalający apostołów z więzienia.

Gdybym miał teraz – jako ten, który słyszy, a zatem jest posłany (powtarzam, że ta relacja jest przyczynowo-skutkowa) – z Ewangelii lub z pism Nowego Testamentu wyciągnąć jedno słowo, jedno zdanie, które byłyby kwintesencją, esencją dobrej Nowiny, to co bym wybrał? Czy w całym tym przekazie jest jakieś zdanie, do którego jestem przywiązany i które gotów jestem uznać za serce chrześcijaństwa? Po głowie chodzi mi jedno takie zdanie. Deklaracja Jezusa wypowiedziana w rozmowie z Nikodemem: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne." (por. J 3, 16).

Akcent zostaje położony na miłość. Póki co deklaratywnie. Zostaje ona uwiarygodniona dopiero na końcu drogi Jezusa, w wydarzeniu Golgoty. Umiłował świat. Wszystkich. Nikt nie jest wyłączony ani odrzucony. Że Syna dał, posłał. Wszystko to zapośredniczone w historii ziemskiej Syna – stąd potrzeba przyjrzenia się tej historii, temu wydarzeniu! Aby każdy, kto w Niego wierzy… Łaska, miłość Boga objawiona i ofiarowana w Synu, nie znosi wolności człowieka. Ten zaproszony (czasami sprowokowany) przez Boga odpowiada wiarą, przylgnięciem do Jego woli, swoją wolnością do Jego wolności. A horyzontem tego wszystkiego – życie wieczne.

ks. Adam Błyszcz