Modlitwa‎ > ‎

Idźcie i głoście, rozważania na roraty 10 grudnia 2016

opublikowane: 9 gru 2016, 08:41 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 9 gru 2016, 08:44 ]
Ustaliliśmy już, że jestem posłańcem. Inaczej, że jesteśmy posłańcami. Ty też, bo słyszysz. Przez chwilę pomyślmy nad uposażeniem posłańca. Przede wszystkim nie mówi od siebie i nie mówi swego. Mówi to, co posyłający (jego tożsamość póki, co pozostaje enigmą) każe mu powiedzieć. Być może w wyborze strategii pozostaje wolny. Wolno posłanemu decydować o tym jak powie, ale co powie jest już ustalone. Powiedzmy i to, że Jezus kreśli sylwetkę takiego posłanego. W pierwszym rozważaniu przywołałem fragment ewangelii według świętego Mateusza, w którym Jezus powiada:
8Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! 9Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. 10Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. (Mt 10, 8 – 10)

Wchodzimy na grząski grunt. Posłaniec – tak to przynajmniej kreśli Jezus – winien nie zabiegać o żadne profity. Bezinteresowność i ubóstwo. W jednym ze starożytnych pism chrześcijańskich właśnie to pojawia się jako kryterium rozpoznania autentycznego posłańca (w tamtym dokumencie nazywanym katechistą lub prorokiem – nie pamiętam): ten, który prosi o pieniądze i o nie zabiega nie jest prawdziwym posłańcem. Niezabieganie o pieniądze czy materialne profity winno posłańcowi gwarantować wolność. Bo posłaniec winien być wolny. Z chwilą kiedy posłaniec zostaje obarczony również troską o utrzymanie struktur, instytucji Kościoła (bo już wiemy, że posłaniec jakoś jest powiązany z Kościołem) jego przekaz traci na sile i wyrazistości. A ci, do których mówi stawiają sobie pytanie: po co posłaniec to robi? Ze względu na nich, na ich dobro czy też ze względu na dobro czy interes samego Kościoła? Ale nie tylko troska o pieniądze może spowolnić marsz posłańca. Jego misja to praca około relacji i więzi. Jednym słowem – na horyzoncie majaczy wspólnota. Wspólnota o ustalonym rytmie, zwyczajach, Tradycji i tradycjach. Siła przeszłości może zdominować wszelki sen czy marzenie przyszłości. To jest to o czym mówi Franciszek, że „duszpasterstwo w kluczu misyjnym wymaga rezygnacji z wygodnego kryterium pasterskiego, że «zawsze się tak robiło»". (EG, 33). Wysiłek posłańca może być zniweczony przez lęk, strach przed nowością, przed zmianą, przed modyfikacją dziedziczonej przeszłości.

ks. Adam Błyszcz