Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - XX

opublikowane: 22 mar 2017, 01:36 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 22 mar 2017, 01:36 ]
Zupełnie przez przypadek ta okrągła (bo dwudziesta) lectio divina poświęcona Ewangelii Łukasza zabarwiona jest nieco klimatem Wielkiego Postu, gdyż mowa o poście samego Jezusa i jego kuszeniu przez diabła. Epizod kuszenia opowiadany w trzech Ewangeliach synoptycznych znajduje się u Łukasza, Marka i Mateusza w tym samym miejscu: między chrztem Jezusa w Jordanie a początkiem Jego publicznej działalności.

Lectio divina, Ewangelia według świętego Łukasza XX

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek». Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.
(Łk 4,1–13)

Tłumaczenie Biblii Tysiąclecia (z którego korzystamy) nie wydaje się dokładne. Bowiem Duch nie tyle wyprowadził Jezusa na pustynię, ile prowadził go na pustyni (lub po pustyni). I zapewne chodzi o Pustynię Judzką. Jezus przebywał na niej czterdzieści dni. Czytając Ewangelię, musimy pamiętać, że to opowieść o historii Jezusa, w związku z tym nasza uwaga musi być skoncentrowana nie tylko na historii (tak, jak ją rozumiał Łukasz i tak, jak ją my rozumiemy), ale również na wszelkich możliwych aluzjach literackich (tak, jak czynimy to przy każdej opowieści). Liczbę czterdzieści słuszniej w tym kontekście interpretować jako pewną aluzję literacką niźli informację historyczną. Autor opowiadania najprawdopodobniej czyni aluzję do czterdziestu lat wędrowania plemion izraelskich przez pustynię. Dla Izraela było to fundamentalne doświadczenie bliskości Boga. Doświadczenie, które ukonstytuowało go jako Naród Wybrany, naród Jahwe. Pustynia jednak oprócz tego znaczenia doświadczenia Boga była również widziana jako miejsce przebywania dzikich zwierząt i złych duchów, zagrażających człowiekowi. Być może właśnie ta dwuznaczność pustyni sprawiła, że autor Ewangelii uparł się, że Duch prowadził Jezusa po, na pustyni. Tak, aby pomóc Mu rozczytać tę rzeczywistość. Jezus pości. Zapewne wyglądało to tak, że Jezus żywił się tym, co dostarczała mu pustynia. A zatem niewiele. Jest w tym najprawdopodobniej również nawiązanie do historii Mojżesza, który, zanim otrzymał tablice na Gorze Synaj, przez czterdzieści dni nie jadł i nie pił wody (por. Wj 34, 28). To ważny tekst, gdyż należy właśnie do tego czasu czterdziestoletniej wędrówki Izraela przez pustynię. Jezus w końcu czuje głód. Pojawia się jakiś deficyt. To dobra okazja, aby mógł przystąpić do Niego diabeł ze swoimi propozycjami. Pokusy. Myślę, że w medytacji nad pokusami, które spotkały Jezusa, należy uniknąć jednego zasadniczego niebezpieczeństwa. Wydaje nam się często, że odkrycie swoistej logiki pokusy uchroni nas przed upadkiem. Tak, jakby zwycięstwo nad pokusą zależało od zrozumienia jej dynamiki i mechanizmu. Diabeł Jezusa kusi na trzy sposoby. Każdy z nich przynosi pewną lekturę rzeczywistości (świata i relacji z innymi). Pierwsza dotyczy głodu, deficytu, jaki w sobie odkrywa Syn Człowieczy. Rzecz dotyczy zatem użycia środków, którymi dysponuje Jezus. Według diabła należałoby je ukierunkować na samego Jezusa. Na siebie. Taka byłaby logika wymuszona po części przez głód, ów deficyt dokuczający Jezusowi. Odpowiedź Jezusa „nie samym chlebem żyje człowiek” w pierwszym rzędzie relatywizuje sam deficyt, głód. Tak, jakby Jezus chciał powiedzieć: owszem jestem głodny, ale to nie jest najważniejsze. Druga pokusa, której doświadcza Jezus, wiąże się z pewnym założeniem, które nie jest już tak oczywiste i prawdziwe jak wcześniejszy głód. Dotyczy przekonania, że polityka (i zarazem historia) należą do diabła i za cenę hołdu może tę swoją władzę przekazać, komu chce. Ta deklaracja diabła jest oczywiście sprzeczna ze świadectwem Biblii, która nie ustaje w przekonywaniu, że jedynym Panem świata jest Jahwe. Iluż to z nas żyje tą diabelską iluzją, że polityka to jego dzieło lub jego królestwo. Przy trzeciej pokusie ponownie zmienia się sceneria. Tym razem jesteśmy w świątyni jerozolimskiej, w której diabeł wydaje się poddawać w wątpliwość wiarę Jezusa w miłość Ojca. W tej pokusie, stricte religijnej, diabeł kusi w przestrzeni, która jest święta, sakralna (chciałoby się powiedzieć, że nie ma bezpiecznego miejsca, do którego diabeł nie miałby dostępu) i posługuje się Słowem Bożym, aby zwieść Jezusa. Przedstawia się jak wytrawny teolog. W grze jest sprawa najistotniejsza – intymna relacja Jezusa z Ojcem. Pokusy w tej trzeciej próbie osiągają swoje apogeum. To spotkanie Jezusa z diabłem oznacza początek starcia, którego finałem będzie śmierć krzyżowa Chrystusa.

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons