Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - XVIII

opublikowane: 28 lut 2017, 02:45 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 28 lut 2017, 02:56 ]
Jutro już Popielec, początek Wielkiego Postu, pozostajemy wierni Łukaszowi. Pamiętajmy, że bezinteresowność (w tym wypadku niepodporządkowanie lectio żadnym względom homiletycznym, liturgicznym czy też duszpasterskim) lectio divina stanowi jeden z istotnych filarów jej owocności.
Dzisiaj kolej na jeden z najbardziej enigmatycznych fragmentów tradycji ewangelicznej – chrzest Jezusa w Jordanie. Można powiedzieć, że od pytania, kim jest Jan Chrzciciel, przechodzimy do pytania, które nie opuści nas do ostatniego zdania tej Ewangelii: kim jest Jezus Chrystus.

Lectio divina, Ewangelia według świętego Łukasza XVIII

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».
(Łk 3, 21–22)

To musiało być ważne wydarzenie w życiu Jezusa, skoro wszyscy czterej ewangeliści o nim mówią. To zastanawiające, bo przecież Marek i Jan nic nie piszą o narodzinach Jezusa. Mimo że ów chrzest przysparzał niemałych problemów rodzącemu się Kościołowi. Jaki bowiem byłby / jest sens, znaczenie chrztu Jezusa? Pamiętajmy, że Łukasz nieco wcześniej oznajmił, że to chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów (Łk 3, 3). Dwadzieścia wieków chrześcijaństwa przyniosło wiele odpowiedzi na to pytanie. Niektóre z nich były ortodoksyjne, niektóre z nich zostały odrzucone jako heretyckie.

Niektórzy widzą w tym akt solidarności z ludźmi sponiewieranymi przez grzech. Oczywiście ów gest solidarności rzuci cień i na samego Jezusa. I ów cień swoje apogeum osiągnie w tajemnicy śmierci Jezusa Chrystusa.
Zmieszany z tłumem grzeszników zacznie wydawać się jednym z nich.

Integralną częścią całego epizodu jest to, co towarzyszy obrzędowi zanurzenia się w wodach Jordanu, a co jest charakterystyczne tylko dla Jezusa:

1/ otwarcie nieba

Łukasz używa specjalnej konstrukcji literackiej – passivum theologicum (strony biernej teologicznej), aby powiedzieć, że niebo, niebiosa zostały otwarte (w domyśle: przez Boga), a nie, że się otworzyły (jakby same, z własnej inicjatywy). Te otwarte niebiosa są symbolem, że Ten, który je (jak ówcześnie wierzono) zamieszkuje, wychodzi ku człowiekowi; chce mu coś zakomunikować.

2/ zstąpienie Ducha Świętego

Duch zstępuje na Jezusa. Chyba warto podkreślić różnicę znaczeń poszczególnych przyimków. Duch zstępuje (ruch z góry – w domyśle z nieba – na dół) na Jezusa, a nie w Jezusa. Użycie tego drugiego przyimka "w" mogłoby sugerować jakąś wcześniejszą nieobecność Ducha w życiu Jezusa, a to otwierałoby pole tym wszystkim spekulacjom, które w chrzcie Pana chcieli widzieć swoistą adopcję człowieka Jezusa przez Boga.

Ważne jest i to, że według Łukasza cała ta scena jest nacechowana pewną cielesnością, materialnością symbolizowanymi przez gołębicę. Być może jest w tym również aluzja do dwóch literackich wątków. Pamiętamy Księgę Rodzaju, gdzie w opisie stworzenia Duch unosi się nad wodami pierwotnego chaosu (Rdz 1, 2) oraz gołębicę, którą Noe wypuścił z Arki ocalenia (Rdz 8, 8-10).

3/ głos z nieba

To ostatni element teofanii, czyli objawienia Boga. Głos potwierdza, objawia tożsamość Jezusa.

Cała ta scena oznacza początek publicznej działalności Jezusa Chrystusa. Ten nieznany, do tej pory, nikomu obywatel małoznaczącego Nazaretu wchodzi na arenę historii swojego ludu i całej ludzkości.

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons