Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - XV

opublikowane: 7 lut 2017, 10:45 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 7 lut 2017, 13:13 ]
Być może dobrze byłoby przypomnieć, dlaczego my czytamy Ewangelię św. Łukasza, skoro w liturgii mszy świętych niedzielnych tego roku mamy Ewangelię Mateusza. Czytamy Łukasza dlatego, że życzył sobie tego nasz papież Franciszek w związku z minionym Nadzwyczajnym Jubileuszem Miłosierdzia.

Lectio divina, Ewangelia według świętego Łukasza XV

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; 2 za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. 3 Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, 4 jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, 5 każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! 6 I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.
(
czytanie z Ewangelii wg św. Łukasza 3, 1–6)

Łukasz zapewniał nas, że chce pisać zgodnie z wrażliwością historyczną swoich czasów. Stąd chyba na początku tej sekcji takie nagromadzenie imion, postaci historycznych, które czytelnikowi powinny ułatwić ustalenie dokładnej daty wystąpienia Jana Chrzciciela, a co za tym idzie także początku działalności Jezusa Chrystusa. Mamy zatem pierwszą wskazówkę: 15. rok panowania cesarza Tyberiusza. Dzisiaj jednak tę wskazówkę możemy interpretować na szesnaście różnych sposobów! Pomimo tych rozbieżności wydaje się, że można przyjąć, iż Łukaszowi chodzi o czas od lata 28 roku do lata 29 roku po Chrystusie (pamiętamy przy tym o zamieszaniu, jakie miało miejsce z ustaleniem daty narodzin Jezusa a o czym pisałem tutaj). Niewukluczone jednak, że Łukasz uwzględnia już czas współrządów Tyberiusza z Augustem. Wtedy trzeba byłoby przyjąć, że ów 15. rok rządów przypada na 26/27 po Chrystusie. Jeśli przyjąć, że sam Jezus rodzi się ok. 6 roku przed Chrystusem to w chwili wystąpienia Jana Chrzciciela Jezus liczy sobie około 35 lat. Zatem umierając, będzie mężczyzną pod czterdziestkę.

Poncjusz Piłat jako namiestnik Judei panował od 25/27 roku do 35 roku po Chrystusie. W pismach Józefa Flawiusza i Filona Aleksandryjskiego (dwóch najwybitniejszych Żydów I wieku – nie licząc rzecz jasna ani Jezusa, ani Pawła Apostoła) został sportretowany bardzo negatywnie.

Łukasz odwołuje się nie tylko do postaci świata rzymskiego. Pojawiają się także imiona żydowskich władców. Są to synowie Heroda Wielkiego, który zmarł w 4 roku przed Chrystusem. Przed śmiercią podzielił swoje królestwo pomiędzy trzech synów: Archelaosa, Antypasa i Filipa. Królestwo zostało podzielone na cztery części. Dwie z tych części, na które składały się trzy krainy (Judea, Samaria i Idumea), przypadły właśnie Archelaosowi, który rządził tym terytorium zaledwie dekadę (od śmierci ojca do 6 roku po Chrystusie), kiedy cesarz August złożył go z urzędu ze względu na skargi Żydów i Samarytan na jego okrutne i samowolne postępowanie. Wtedy to właśnie Judea przeszła pod rządy namiestnika Syrii Kwiryniusza i to posunięcie było pewnie przyczyną zarządzenia spisu ludności w Judei, o którym nieco omyłkowo Łukasz wspomina wcześniej.

Dwóch pozostałych synów Heroda otrzymało mniejsze dziedzictwo: Antypas rządził Galileą i Pereą do 39 roku po Chrystusie. Jego poddanym był Jezus i to właśnie z nim będzie musiał się spotkać przed swoją śmiercią, kiedy to Piłat będzie próbował pozbyć się kłopotu. Opowiada o tym Łukasz w swoim opisie męki Jezusa (por. Łk 23, 8–12). Filip zaś do 34 roku po Chrystusie będzie rządził Itureą i Wzgórzami Golan.

Niewiele możemy powiedzieć o Lizaniaszu, którego władza dotyczyła miejscowości Abilena, jakieś 30 km od Damaszku.

Tyle polityki. Ale Łukasz na niej nie poprzestaje. Wspomina jeszcze o Annaszu i Kajfaszu, arcykapłanach Świątyni. Jak pisze ksiądz Franciszek Mickiewicz SAC w swoim komentarzu do Ewangelii św. Łukasza: „Faktycznym arcykapłanem i religijnym przywódcą narodu był wówczas Kajfasz, ale jego teść Annasz, choć urząd ten piastował tylko do 15 r. po Chrystusie, ciągle cieszył się wielkim autorytetem w społeczeństwie żydowskim oraz uchodził za jednego z najzdolniejszych polityków i dyplomatów, otwartych na układy z Rzymem”. (str. I/211)

Takie są ramy chronologiczne, polityczne i religijne początku misji Jana Chrzciciela. Słowo Boga przychodzi do niego na pustyni. Ono nie przychodzi w sanktuarium jerozolimskim, które wydawało się być uprzywilejowanym miejscem obecności Boga. Ono nie przychodzi do niego w synagodze, która była zwyczajowym miejscem proklamowania tegoż Słowa Bożego. Nie. Ono, żywe Słowo przychodzi do niego na pustyni. Czy kryje się w tym jakaś zawoalowana krytyka świątyni i takiej instytucjonalnej religijności, która już niestety nie mediuje (a może nie potrafi już tego) doświadczenia Boga. Nie sposób nie postawić pytania, na ile ta wątpliwość może dotyczyć naszej religijności i naszych kościołów? Myślę, że uważna lektura Ewangelii Łukasza przybliży nas do odpowiedzi na to pytanie.

Przywołanie pustyni nie tylko funkcjonuje w przestrzeni, w pewnej opozycji wobec sanktuarium, ale także w czasie, gdyż przywołuje fundamentalne doświadczenie Izraela. Doświadczenie początku – czterdziestoletniej wędrówki przez pustynię właśnie. Ten okres historii Narodu Wybranego nazywany jest przez proroków czasem narzeczeństwa. Niepowtarzalnego doświadczenia Jahwe, który towarzyszy swojemu ludowi. Stąd też w tradycji biblijnej symbol pustyni nie oznacza tylko i wyłącznie zagrożenia śmiercią, przestrzeni naznaczonej brakiem, deficytem, ale pustynia jawi się jako szczególne miejsce spotkania z Bogiem, źródłem życia.

Bardzo często próbujemy w naszej egzegezie przeciwstawiać Jana Jezusowi. To zresztą miało miejsce już w czasach tworzenia się ewangelii i mamy tego refleks u samego Łukasza, który w rozdziale siódmym przynosi słowa samego Jezusa, który odnosi się do krążących na jego temat opinii:
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: "Zły duch go opętał". Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników".
(Łk 7,33-34)

Być może zasadnicza różnica między tymi dwiema postaciami tkwi właśnie w tym, że Jezus jest kimś związanym z miasteczkami, wioskami Galilei, zaś Jan jest człowiekiem pustyni. Z niechęci do ludzi? Czy też z przekonania, że znajduje się, dzięki temu, w takiej przestrzeni nawiedzonej przez Boga? Od ludzi przecież nie stroni, ale trzyma się źródła swojej misji. Od tego przecież zależy jego być lub nie być.

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons