Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - XIII

opublikowane: 23 sty 2017, 22:58 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 23 sty 2017, 23:29 ]
Nie podważając historyczności tego fragmentu, trzeba przyznać, że nasycony jest głębokim symbolizmem. Mając dwanaście lat, Jezus wędruje, pielgrzymuje do Jerozolimy. Całe jego ziemskie życie (w narracji świętego Łukasza) będzie pielgrzymką do Jerozolimy. I tak jak teraz, przy okazji Paschy, „przepadnie” w niej na trzy dni, tak i u kresu swojej drogi, przy okazji innej Paschy, ponownie „przepadnie” w niej na trzy dni. Nie traćmy z oczu i tego, że swoistym bohaterem tego ewangelicznego passusu jest czas.

Lectio divina, Ewangelia według świętego Łukasza XIII

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» 50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
(czytanie z Ewangelii według św. Łukasza 2, 41–50)

Pascha to jedno z trzech wielkich świąt żydowskich (dwa pozostałe to Święta Tygodni, czyli Pięćdziesiątnica oraz Święta Namiotów). Pascha w zamierzchłej przeszłości była świętem rolniczym, pasterskim. Otóż plemiona semickie przed wiosennym wyjściem na pastwiska ze swoimi stadami składały bogom w ofierze baranka wziętego ze stada. W pewnym momencie historii to pasterskie, związane z cyklem przyrody święto stało się upamiętnieniem wydarzenia przejścia (pesach) Jahwe, ich Boga, przez Egipt, co przyniosło im wyzwolenie. Na to znaczenie nałożyło się jeszcze przejście samych plemion przez Morze Czerwone. Od tamtej nocy są to dwa podstawowe znaczenia Paschy – święta, które przestało być związane z przyrodą, a zostało powiązane z historią. Nadal jednak sercem tego święta była rodzinna, klanowa wieczerza, podczas której spożywano zabitego jednorocznego baranka. Z tą jednak modyfikacją, że w czasach Jezusa baranka należało zabić w Świątyni Jerozolimskiej. Czynili to jednak dalej ojcowie rodzin i klanów, a nie kapłani. Stąd też kolację paschalną z barankiem można było spożyć tylko w Jerozolimie.

Według przepisów żydowskich do corocznej pielgrzymki zobowiązani byli mężczyźni (i tylko mężczyźni) od 13. roku życia, dlatego że z tym wiekiem chłopiec wchodził w wiek dojrzały i winien przestrzegać wszelkich przepisów Prawa. Obecność na tej pielgrzymce Maryi i dwunastoletniego chłopca jest kolejnym świadectwem pobożności tej rodziny.

Łukasz zaznacza, że upłynęło kilka dni świątecznych. To dlatego, że Pascha rozpoczynała Święta Przaśników, trwające cały tydzień.

Pielgrzymi wędrowali karawanami, które dawały poczucie bezpieczeństwa i chroniły przed bandami rabusiów. W takiej karawanie wracają Józef i Maryja i - jak mniemają - Jezus. Po upływie jednego dnia, zapewne kiedy zaczęto organizować nocleg, odkrywają, że nie ma dziecka. Zaczynają poszukiwania. Okazuje się, że muszą wrócić do Jerozolimy. Idą do świątyni. Pewnie rozmawiali ze sobą w tej drodze powrotnej i zastanawiali się, gdzie ta ich pociecha mogła przepaść. Być może przypomnieli sobie rozpalone Jezusowe oczy patrzące na wspaniałość świątyni. Nie sposób się temu dziwić. On wychowany w zapadłej galilejskiej dziurze, zwanej Nazaret, nie mógł nie być zachwycony tymi miejskimi budowlami i gmachami.

Tak jak podejrzewali, znaleźli go w świątyni. Był to zapewne jeden z portyków Dziedzińca pogan – ogromnego placu przed świątynią, na który mogli wchodzić (i tylko tam – przekroczenie tego zakazu karane było śmiercią) poganie. Tam również siadywali rabini, aby nauczać Tory.

Ten obrazek wydaje się przecież logiczny. Ci, którzy są poza Torą, nie mogą przekroczyć granicy świątyni, aby im zatem przekazać skarb Tory, trzeba do nich wyjść i znaleźć się w miejscu, w którym mogą przebywać. Nieruchomy nauczyciel to żaden nauczyciel!

Łukasz opisujący tę scenę powiada, że Jezus siedział pośród nauczycieli. Nie przyjął zatem postawy ucznia siadającego u nóg nauczyciela. Świadomy wybór? Późniejszy przebieg epizodu sugerowałby odpowiedź twierdzącą. Ale przecież i rabini musieli przyzwolić na to, aby ten chłopczyk usiadł właśnie tak, a nie inaczej. Czy byli skorzy aż to takiej pobłażliwości? To nie była kultura, w której dziecku wolno było wszystko tylko dlatego, że jest dzieckiem. Być może Jezus wzbudził ich sympatię pytaniami, które zadawał. Ileż to razy i w naszym życiu zdarza się być zaskoczonym pytaniami i twierdzeniami dzieci częstokroć młodszych od dwunastoletniego.

Łukasz chce jednak tej scenie przypisać pewną aurę cudowności. Wszyscy zdziwieni są mądrością Jezusa.

Józef i Maryja przywołują Jezusa do porządku. On jednak wydaje się bronić: „czyż nie wiedzieliście…” Cała odpowiedź ma niewątpliwie charakter teologiczny, którego ani Józefowi, ani Maryi nie udaje się uchwycić.

Z drugiej strony, czy zamiast cudowności, którą Łukasz próbuje po raz kolejny nam sugerować, nie można byłoby w zachowaniu Jezusa dostrzec czegoś bardzo normalnego i ludzkiego? Ileż to razy, kiedy zdarzy nam się coś mimowolnie przewrócić, w pierwszej kolejności nie utyskujemy nad naszą nieuwagą, ale zadajemy sobie pytanie: kto to tutaj tak niefortunnie postawił?

Fragment kończy się nutą polemiki wobec tych, którzy twierdzić będą, że ojcem Jezusa jest Józef. Jezus jest i powinien być w domu swojego Ojca, który zamieszkuje w Świątyni Jerozolimskiej. To zatem także dom Jezusa.

Z czego wynika niezrozumienie Maryi i Józefa? Jedni powiadają, że to dlatego, że nie zdawali sobie sprawy z bóstwa Jezusa Chrystusa. Inni natomiast powiadają, że to stąd, iż nie ogarniali w pełni Jego misji. I tak oto dziecko pozostanie enigmą dla matki i ojczyma.

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons