Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - VIII

opublikowane: 7 gru 2016, 01:42 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 10 sty 2017, 10:34 ]
Nie chce być inaczej. Kolejny fragment Ewangelii według świętego Łukasza. Tym razem opisujący narodzenie Jezusa Chrystusa.

Lectio divina, Ewangelia według św. Łukasza VIII

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
(czytanie z Ewangelii wg św. Łukasza 2, 1–7)

Moment przełomowy całej historii zbawienia – Bóg staje się człowiekiem. W swojej narracji Łukasz umieszcza tę chwilę w kontekście historii powszechnej. I z punktu widzenia współczesnej historiografii oraz dbałości o szczegół historyczny zaczynają się trudności. Nic nie wiemy o takim rozporządzeniu Cezara Augusta, który panował od 30 r. przed Chrystusem do 14 r. po Chrystusie. Chodzi o spis w całym Cesarstwie Rzymskim. Spisy były prowadzone w celach podatkowych, które były ściągane od osoby i od majętności osoby. Spis zatem służył ustaleniu liczby ludności oraz majętności poszczególnych obywateli. Nie mamy jednak żadnej wzmianki o jakimkolwiek spisie, który obejmowałby wszystek mieszkańców cezarowego państwa. Źródła starożytne informują nas natomiast o spisach lokalnych przeprowadzanych w poszczególnych prowincjach Imperium Rzymskiego. Judea stała się terytorium podległym namiestnikowi Syrii w 6 r. po Chrystusie. Wcześniej należała do Archelaosa (syn Heroda Wielkiego), który ze względu na swoje okrucieństwo i despotyzm został pozbawiony władzy przez Cezara Augusta i zesłany do Vienne (południowo-wschodnia Francja), w którym, wiele stuleci później, bo w latach 1311-1312, odbył się sobór powszechny, który między innymi potępił i rozwiązał zakon templariuszy. A zatem dopiero w tym 6 r. po Chrystusie Rzym mógł przeprowadzić spis w nowej części prowincji syryjskiej – w Judei. Odpowiedzialny za to przedsięwzięcie był ówczesny namiestnik Syrii Publiusz Sulpicjusz Kwiryniusz.
To niejedyny problem z okolicznościami narodzin Jezusa, który w 6 roku po Chrystusie mógł już sobie liczyć ok. 12 lat. Nazaret, z którego wychodzą Józef i ciężarna Maryja, należy do Galilei, a to terytorium, które nie podlegało władzy syryjskiego namiestnika. Jak to zatem możliwe, że dwoje obywateli podległych Herodowi Antypasowi (kolejny syn Heroda Wielkiego) podporządkowało się spisowi przeprowadzanemu przez innego władcę i w innym królestwie?

Być może jest tak, że czynnik teologiczny zdominował czynnik historyczny. I Łukasz szuka jakiejś racjonalnej podstawy, aby narodzenie Jezusa związać z Betlejem, miastem Dawidowym. Podać racje, dla których Józef wraz z żoną w zaawansowanej ciąży rusza w tak wyczerpującą drogę. Tym bardziej to dziwne, że jako kobieta nie była zobowiązana do uczestnictwa w spisie. Zaczynamy zastanawiać się nad tymi Łukaszowymi zapewnieniami o jego historyczną troskę i dbałość o badanie źródeł informacji, o których pisał w prologu Ewangelii. Ale w takich dociekaniach może nam umknąć zasadnicze orędzie Łukasza.

Łukasz Betlejem nazywa miastem Dawidowym. Taki tytuł w Starym Testamencie był przypisany Jerozolimie. Skąd zatem Betlejem? Być może źródłem jest pewne proroctwo (tak ponownie literatura ściera się z historią) zapisane w Księdze proroka Micheasza:

A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!
Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu,
a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. (Mi 5, 1)


Ani Betlejem ani Nazaret w takiej ewangelicznej opowieści nie cieszą się jakąś wielką estymą. Raczej zapadłe dziury, po których nikt niczego dobrego się nie spodziewa. Pamiętamy Natanaela, kiedy Filip mówi mu, że znaleźli Mesjasza z Nazaretu. On wtedy żachnął się: czy może być co dobrego z Nazaretu? (por. J 1, 45–46). Nazaret pozostaje nieznaną mieściną, której nie wspomina nawet Józef Flawiusz, najwybitniejszy pisarz żydowski I wieku, a był przecież naczelnikiem powstania przeciwko Rzymowi w Galilei. Zapadła dziura. Myślę, że podobnie wyglądało Betlejem, mieścina, z której jakieś 10 wieków wcześniej wyszedł Dawid. Król Dawid. Ta legenda opromieniała Betlejem. I z tej legendy miał skorzystać Mesjasz!

Według Łukasza Jezus rodzi się w Betlejem. Autor Ewangelii sugeruje, że dokonuje się to w trakcie dłuższego pobytu świętej rodziny w Betlejem. Z Betlejem miał pochodzić Józef, co sugerowałoby, że jakaś część jego rodziny lub klanu w tym miasteczku musiała zamieszkiwać. I pewnie powinna być oparciem dla niego. Ten przekaz wrogości, zachowany tak u św. Łukasza (nie było dla nich miejsca), jak i u świętego Mateusza, do tych trojga będących w podróży jest trudny do pogodzenia z semicką cnotą gościnności.

„Przyjście na świat Jezusa jest opisane w sposób bardzo powściągliwy i bez najmniejszej egzaltacji: urodziła – owinęła – położyła” (ks. Franciszek Mickiewicz SAC, ewangelia według świętego Łukasza, vol. III/ część 1, str. 163). Jezus jest nazwany pierworodnym, co etymologicznie pozostawia w nas wrażenie, że skoro pierworodny, to mógł (lub musiał) mieć rodzeństwo. To oczywiście tłucze nasze wyobrażenie Maryi jako matki jedynie Jezusa. Z pomocą przychodzi nam archeologia. Otóż na I wiek datowany jest nagrobek pewnej kobiety, o której napisano, że umarła, rodząc swoje pierworodne dziecko. Pierworodne znaczy tutaj jedyne. To odkrycie daje nam poznać, w jaki sposób ów termin pierworodny (prototokos) był rozumiany w społeczeństwie żydowskim pierwszego wieku!

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons