Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - V

opublikowane: 15 lis 2016, 08:29 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 10 sty 2017, 10:31 ]
Dzisiaj to żaden problem modlić się tym fragmentem Ewangelii św. Łukasza, mianowicie pieśnią Maryi. Pieśnią, która w tradycji Kościoła nazywana jest magnificat i którą dziesiątki milionów ludzi, chrześcijan odmawia każdego dnia, recytując wieczorem nieszpory. Słowa Maryi, chyba jak żadne inne, weszły do liturgii Kościoła, do sztuki czy też muzyki Kościoła.

Lectio divina, Ewangelia według św. Łukasza V

Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia zachowuje dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza ludzi pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki». Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (czytanie z Ewangelii wg św. Łukasza 1, 46–56)

Słowa Maryi są odpowiedzią na pozdrowienie Elżbiety. Czytamy fragmenty i medytujemy fragmenty, ale nie możemy tracić z oczu całości Łukaszowego dzieła. Nie możemy także nie dostrzegać pewnych starotestamentalnych wzorców dla pieśni Maryi. Najczęściej wspomina się w tym kontekście pieśń Anny, mamy proroka Samuela z Pierwszej Księgi Samuela. Przytoczmy ją tutaj:

Anna modliła się mówiąc: «Raduje się me serce w Panu, moc moja wzrasta dzięki Panu, rozwarły się me usta na wrogów moich, gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą. Nikt tak święty jak Pan, prócz Ciebie nie ma nikogo, nikt taką Skałą jak Bóg nasz. Nie mówcie więcej słów pełnych pychy, z ust waszych niech nie wychodzą słowa wyniosłe, bo Pan jest Bogiem wszechwiedzącym: On waży uczynki. Łuk mocarzy się łamie, a słabi przepasują się mocą, za chleb najmują się syci, a głodni już odpoczywają, niepłodna rodzi siedmioro, a wielodzietna więdnie. To Pan daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza. Pan uboży i wzbogaca, poniża i wywyższa. Z pyłu podnosi biedaka, z barłogu dźwiga nędzarza, by go wśród możnych posadzić, by dać mu tron zaszczytny. Do Pana należą filary ziemi: na nich świat położył. On ochrania stopy pobożnych. Występni zginą w ciemnościach, bo nie swoją siłą człowiek zwycięża. Pan wniwecz obraca opornych: przeciw nim grzmi na niebiosach. Pan osądza krańce ziemi, On daje potęgę królowi, wywyższa moc swego pomazańca».
(1 Sm 2, 1 – 10).

Nie zapominajmy, że znajdujemy się na styku historii i literatury. Tak na marginesie warto do tej historii Anny i jej męża Elkany oraz ich synka Samuela zajrzeć. Jedna z najpiękniejszych kart Starego Testamentu. Anna umęczona, upokorzona swoją bezpłodnością gorliwie modli się do Jahwe o dziecko. Ono (tak sobie myśli biedna Anna) podniesie jej wartość w oczach męża i innych ludzi. I mąż, widząc jej płacz i modlitwę i domyślając się powodu tego stanu, pyta Annę: „Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów”. Co stanowi o sile małżeństwa? I co jest lepiszczem tegoż? Dziecko, dzieci czy też miłość tych dwojga? Pytanie, na które każde małżeństwo musi odpowiedzieć, bez względu na to, jak odpowiadały poprzednie pokolenia.

Ale wróćmy do Magnificat (jak nazywa się pieśń Maryi). Kantyk Maryi oddziela dwa zwiastowania (Elżbiecie i Maryi) oraz dwa narodzenia (Jana Chrzciciela i Jezusa). Maryja uwielbia Boga, którego widzi jako sprawcę swojego szczęścia i wyniesienia. Nazywa go Panem i Zbawicielem. Ten drugi termin określał działanie Boga w życiu pojedynczego człowieka, jak i całego Narodu Wybranego. W całym tym kantyku ta podwójna perspektywa, indywidualna (jej, Maryjna) oraz wspólnotowa (Narodu Wybranego). Maryja rozpoczyna od swojego osobistego doświadczenia Boga – Zbawiciela. Doświadczenia, które wydaje się nie być mediowane przez liturgię czy rytuały Ludu wybranego. On co prawda dostarcza Maryi narzędzi, aby to doświadczenie interpretować i zrozumieć, ale nic więcej. Czy to, co napisałem, może odnosić się także do relacji między wiernym a Kościołem, gdzie wierny byłby na miejscu Maryi – doświadczającej Boga, zaś Kościół dostarczałby jedynie narzędzi, aby to doświadczenie odczytać i zrozumieć? Być może czasami przeciwko widzialnym swoim strukturom i instytucjom?

Wobec tego Boga Maryja staje jako uniżona służebnica. Pierwotny Kościół w tym tytule maryjnym musiał znajdować jakieś upodobanie, skoro przechował je również we wcześniejszej scenie zwiastowania, w której Maryja odpowiada Gabrielowi „To ja, służebnica Pańska”. Horyzontem kultu maryjnego nie jest tytuł Maryja, królowa Polski a Maryja, uniżona, pokorna służebnica Pańska. Przy czym, jak pisze ksiądz Franciszek Mickiewicz w swoim komentarzu do Ewangelii Łukasza, grecki termin pokorna, uniżona „oznacza nie tyle moralną cnotę pokory, ile ubóstwo materialne, stan człowieka poniżanego i usuniętego na margines społeczny”. (Mickiewicz p. I/133). Kogoś z peryferii!

Bóg uczynił Maryi wielkie rzeczy. W kontekście ewangelii dziecięctwa tymi wielkimi rzeczami wydaje się być dziewicze poczęcie Jezusa. Nadto Bóg okazał miłosierdzie bojącym się Go. Tutaj należałoby mieć na uwadze to, że to nie oznacza jakichś lęków czy strachu. Bojaźń Boga jest czymś innym niż strach czy lęk. Być może wyrażenie to nie odpowiada naszej współczesnej wrażliwości i być może udałoby nam się dzisiaj znaleźć inne określenie na postawę kogoś, kto jest pobożny, ubogi, ufający Bogu i szanujący Jego obecność w świecie. Być może, ale póki co pozostańmy przy bojaźni Boga, która jest początkiem mądrości. Tak jak bojaźń nie oznacza lęku i strachu, tak pokora nie sprowadza się do złego mówienia na swój temat lub też sztucznego umniejszania swojej roli. To dlatego pokorna służebnica Pańska może mówić o tym, że błogosławić ją będę przyszłe pokolenia.

Tak jak wspomniałem nieco wcześniej, Maryja patrzy na działanie z podwójnej perspektywy: osobistej i wspólnotowej. To właśnie ta druga perspektywa sprawia, że Maryja wspomina wydarzenie Paschy Izraelitów i Boga, który wyciągniętym ramieniem wyzwala swój lud. I widzi Jego działanie w przestrzeni społecznej. Wspomniane zostają społeczne konsekwencje przyjęcia Bożej logiki. Ona wydaje się wywracać wszystko do góry nogami. Również nasz sposób myślenia i postrzegania świata. Również naszą religijność. Czytając słowa Maryi, musimy uniknąć uduchowienia tego fragmentu, uduchowienia czyli wywleczenia go z ciała, tak jakby głodni byli głodnymi słowa czy sensu. Z drugiej strony musimy uniknąć sprowadzenia wszystkiego do wymiaru materialnego, jak gdyby chodziło tutaj o jakąś rewolucję, aby ci, co mają władzę, byli jej pozbawieni.

Na samym końcu Maryja przywołuje tego, który jest wzorem wiary i ojcem Izraela – Abrahama. Tym wzorem pozostaje również dla chrześcijan. Jezus jest dla nas wzorem we wszystkim: w miłości, w poświęceniu, w modlitwie, ale wzorem wiary będzie Abraham i jego córka, Maryja.

ks. Adam Błyszcz

grafika: By Eugenio Hansen, OFS (Own work) GFDL, via Wikimedia Commons