Modlitwa‎ > ‎

Ewangelia wg świętego Łukasza - IV

opublikowane: 8 lis 2016, 10:44 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 29 lis 2016, 06:13 ]
Fot. Wikipedia, Mariotto Albertinelli (1474 – 1515) “La Visitazione/Nawiedzenie” (1503), Galleria degli Uffizi, Firenze
Z cierpliwością i determinacją czytajmy dalej. W tym odcinku: Ewangelia wg świętego Łukasza 1, 39–45.

Lectio divina, Ewangelia według św. Łukasza IV

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». (Czytanie z Ewangelii wg św. Łukasza 1, 39–45)

Łukasz kontynuuje swoją opowieść o dwóch kobietach: Elżbiecie i Maryi. Perspektywa wybitnie kobieca. W jego dziele kobieta staje się podmiotem czytania obecności Boga w historii. To nie kapłani, to nie faryzeusze czy uczeni w Piśmie dokonują takiej lektury. Czyni to starsza kobieta, przez swoją niepłodność okryta wstydem i znajdująca się na peryferiach (tych nie można mylić z marginesem) ówczesnego społeczeństwa. Taka podwójna outsiderka. Kobieta i do tego jeszcze bezpłodna. Ile tej mentalności mimo wyzwalającej mocy Ewangelii Jezusa, wkradło się w nasze chrześcijańskie postrzeganie świata? A drugą kobietą jest młoda dziewczyna.

Poprzednia scena (zwiastowanie narodzenia Jezusa) rozgrywa się w Nazarecie, który leży w Galilei. Teraz jesteśmy poinformowani, że Maryja udaje się w podróż na ziemie plemienia Judy (głównym miastem tych ziem była Jerozolima). Do pewnego miasta – dla Łukasza nie ma znaczenia nazwa tej miejscowości. Być może Łukasz chce podkreślić, że najważniejsze jest to, że rzecz rozgrywa się na ziemi, która należy do plemienia, z którego wywodził się Dawid, król, któremu Jahwe złożył obietnicę mesjańską.

Podróż Maryi zajęła zapewne od trzech do czterech dni. Powodowani naszym rozumieniem historiografii pytamy, czy tak młoda dziewczyna mogła taką podróż odbyć sama. Wątpliwe. Ale Ewangelia to także dzieło literackie. Łukasz tak zaprojektował scenę, że jest na niej miejsce tylko dla dwóch aktorek: Elżbiety i Maryi. Nikt inny tam się nie zmieści. Cały czas musimy mieć świadomość, że ewangelie to taka przestrzeń napięcia między literaturą a historią.

Łukasz nie przywiązuje większej wagi do słów pozdrowienia Maryi. Istotna dla niego jest reakcja Elżbiety, która napełniona Duchem Świętym staje się prorokinią. Towarzyszy temu również reakcja dziecka Elżbiety – Jana, który znajduje się póki co w jej łonie. Nawet jeśli nam wydaje się to nieco dziwne lub cudowne, to pamiętajmy, że posiadamy komentarze rabinów, którzy twierdzili, że podczas Paschy dzieci (w łonie żydowskich matek) śpiewały hymn uwielbienia dla Jahwe. Dzieje się to w takim horyzoncie historii i wiary. Historii, czyli tego, co mogło się wydarzyć, i tego, co się wydarzyło, oraz wiary, czyli tego, w co wierzymy, że się wydarzyło. Wspomnijmy i o tym, że kilka lat temu Episkopat USA wprowadził rytuał błogosławienia dzieci znajdujących się w łonie kobiet. To nie jest błogosławieni kobiet w ciąży, ale błogosławienie dzieci nienarodzonych. Takich Janów cieszących się na spotkanie z Panem.

Elżbieta pełna entuzjazmu i uniesienia określa Maryję jako błogosławioną. Biorąc pod uwagę strukturę języka semickiego, trzeba byłoby oddać to wyrażenie Elżbiety w następujący sposób: „wśród wszystkich niewiast jesteś najbardziej błogosławiona”. A powodem tego jest fakt, że Maryja jest Matką Pana. Elżbieta w tej swojej krótkiej wypowiedzi dwa razy używa terminu Pan. Po grecku Kyrios – warto zapamiętać, bo to termin, który w Starym Testamencie zarezerwowany był wyłącznie dla Jahwe. W nowym zaś określał tożsamość Jezusa Chrystusa. W słowach Elżbiety pobrzmiewa wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa. Tak samo o Jezusie (Pan) będą mówić Jego wyznawcy po zmartwychwstaniu Mistrza z Nazaretu.

Elżbieta, witając Maryję, formułuje pytanie „A skądże mi to, że matka mojego Pan przychodzi do mnie?”. Wielu egzegetów źródła tego pytania (znowuż to napięcie między literaturą a historią) szuka w Starym Testamencie. W drugiej księdze Samuela czytamy: „I Dawid uląkł się Pana w owym dniu, mówiąc: «Jakże przyjdzie do mnie Arka Pańska?»” (2 Sm 6:9). Maryja zatem byłaby widziana prze Elżbietę jako nowa arka Przymierza. Ta, która w sobie nosi Słowo Przymierza. Stąd chyba w litanii loretańskiej mamy ten maryjny tytuł: Arko Przymierza módl się za nami.

ks. Adam Błyszcz